Piszę, bo wszystko inne mniej lubię. Piszę w przerwach od fantazjowania o upiciu się z Billem Murrayem... albo odwrotnie.

RECENZJA: Dzika grusza 0

Dzika grusza to kino niespiesznie opowiadające o siłowaniu się z przeszłością i przerabianiu kompleksu ojca. Rozgrywce z bliską osobą i samym sobą. Niestety jednak formuła tego solidnego opowiadania szybko się wyczerpuje, a gruszka z drzewa jest soczysta tylko przez chwilę. Potem jej smak jest wtórny, mdły, a reżyser snuje tę historię i dalej wyciska z niej soki, kiedy ona sama już ledwo się snuje.

Sinan, człowiek wierzący w siłę słowa, nauki, inteligencji wraca przed ostatnimi egzaminami do rodzinnego miasteczka. Towarzyszy mu spore poczucie wyższości. To humanista, człowiek z metropolii, którzy jest przekonany, że odciął korzenie od tytułowej dzikiej gruszy i może chodzić z wysoko podniesioną głową. Jest uzbrojony w krytyczne spojrzenie. Inaczej, niż w dzieciństwie widzi sytuacje w rodzinie, okolicę, mieszkańców. Jednak rzeczywistość zweryfikuje jego marzenia o wielkości, karierze pisarskiej i udowodni ponadto, że polepszanie swojego poczucia własnej wartości kosztem innych i brak pokory tylko wyrządza szkody i pustoszy tego, który to robi.

Całe siłowanie się bohatera ze swoimi wyobrażeniami, a realiami jest bardzo intrygująco przedstawione, jednak w pewnym momencie traci na energii, staje się trochę nieznośne i zamienia w karykaturalną wersję Cierpień Młodego Wertera. To jest podstawowe przewinienie, tak charakterystycznego twórcy kina slow cinema łamanego na unurzanego w refleksyjności Ceylana. Niestety ta długość nie jest uzasadniona narracyjnie i fabularnie. Filozoficzny nastrój opowiadania o figurze ojca, który próbuje udowodnić synowi sens innych wartości, nieumiejętność Sinana do słuchania i słyszenia oraz pewna butność naprawdę zasysają uwagę, ale są wydłużone bez żadnego zamysłu. Chyba tylko po to, by zostawić czas do namysłu dla widza. Niestety, kulawy pomysł.

Jest w tym opowiadaniu dużo literackości, poetyckiej atmosfery, niefabrycznej produkcji, a powolnego tkania, co jednak nie idzie w parze ze zgrabnością i sensownością robienia, tak rozbuchanej historii. Uczciwe to opowiadanie, minimalistyczne i nasycające mało słów dużą zawartością sensów. Do tego pozorna sielankowa atmosfera, pejzaż kojący, zwalniający czas, jest ciekawym zaprzeczeniem do gotującego się młodego bohatera i jego przeżyć wewnętrznych.

Dzika Grusza to utwór sięgający po metafizykę i delikatne tkaniny do stworzenia historii. Tym razem jednak reżyserowi strategia, którą przyjął nie sprzyja. Drzewko zaczyna gnić.

Ocena: 5/10

Zostań naszym królem wirtualnego pióra.
Dołacz do redakcji FDB

Komentarze 0

Skomentuj jako pierwszy.

Proszę czekać…