"Kto boi się zrobić błąd, ten nigdy nie będzie robić historii" Andr Malraux

Manifest komercyjnego widza 0

Ileż to słyszeliście, że chodzicie na komercyjne filmy, które nie są nic warte? Co ma począć więc widz, który po prostu lubi takie kino? Zapraszam do przeczytania swoistego manifestu sympatyka kina komercyjnego.

Na początku powiem jedno – Tak jestem sympatykiem kina komercyjnego. Nie czuje się ani gorszy ani specjalnie z tego powodu lepszy. Tak jak wszędzie i tutaj wszystko zależy od gustu wypowiadającego się a ten jak to zwykle bywa najczęściej jest bardzo różny.

Sam podział na filmy komercyjne i nie komercyjne jest mocno mylący. Otóż, bowiem który reżyser/producent nie chce za swoją pracę (bo tak tworzenie filmów należy traktować) otrzymać dobrego wynagrodzenia? Co więcej pozwolę sobie na stwierdzenie, iż najczęściej o komercyjnym kinie mówią ci twórcy, których obrazy nie miały zbyt wielkiej oglądalności. Najłatwiejszym tłumaczeniem jest wtedy opowieść o tym, że to nie jest film komercyjny, że zależało na jakimś przekazie itd.
Zgadzam się za to na podział kina pod względem filmów ambitnych (przekazujących widzowi coś więcej) i tych czysto rozrywkowych. Zarówno jedne i drugie należy traktować ze swoistym szacunkiem, bowiem oba rodzaje są bardzo potrzebne.

Mało kto zdaje sobie sprawę, iż to właśnie te typowo rozrywkowe filmy pod większą publikę najczęściej finansują filmy ambitniejsze i trudniejsze w odbiorze. Gdyby, więc nie ten pierwszy rodzaj to, co ambitniejsze produkcje miałyby dużo większe problemy z otrzymaniem finansowania.
Nie należy więc tzw. superprodukcji od razu traktować jako coś gorszego. W kinie, bowiem najważniejszym celem powinno być dostarczenie widzowi czegoś, co sprawiłoby, iż na godzinę, dwie zapomni o całym otaczającym go świecie a skupi się na filmowych bohaterach.
Podobnie się ma ocena ambitniejszych produkcji. Dobrze, bowiem, iż powstają gdyż bez nich nie można byłoby obejrzeć w kinie czegoś ciekawego, innego.

Sam bardzo lubię chodzić na produkcje, które dla wielu osób są uznawane za czysto komercyjną papkę. Nie przejmuje się tym specjalnie, ale coraz częściej widzę swoistą różnicę w podejściu wielu osób do tego swoistego problemu. Oto bowiem coraz częściej produkcjami komercyjnymi stają się te, które osiągają niespodziewanie sukces. Ostatnio to było szczególnie widoczne przy okazji Mamma Mia!. W większości poważniejszych recenzji (nie internetowych) pojawiły się opisy, że to jedna z najgłupszych pozycji ostatnich lat. Okazało się jednak, że widzowie nie posłuchali tych opinii i udali się tłumnie do kin. Podobne przykłady można by mnożyć i mnożyć. Pokazują jednak one jedno – to, że to, co popularne (nie tylko w kinie) staje się obiektem kpin wielu.

Inna sprawa, która szczególnie często pojawia się przy okazji mówienia o kinie komercyjnym jest traktowanie fanów/sympatyków przeróżnych produkcji jako kogoś gorszego. Ja/My nie jesteśmy, bowiem gorsi od sympatyków produkcji Almodovara. Nie znaczy to zarazem, że jesteśmy zwykłym pospólstwem, które przyjmie byle co, co zawiera schemat (początek, kulminacja, w której wydaje się, że bohater nie poradzi sobie, finał, z happy endem). Ale tak właśnie nie jest.
Taki obraz jest mocno krzywdzący i wielce niesprawiedliwy. Wielu razi sprawiając, że co raz częściej osoby deklarują w publicznych rozmowach, że lubią kino ambitne a w zaciszu domowym cieszą się oglądając kolejną komercyjną superprodukcję. To zaś z kolei prowadzi w dalszej perspektywie, że wszelkie rankingi stają się coraz mniej miarodajne.
To da się zauważyć choćby na forum naszego serwisu, kiedy przy okazji niektórych rozmów o kinie pojawiają się oskarżenia, że osoba A nie może wypowiadać się w temacie, bo przyznała 9 pkt. jakiejś superprodukcji.

Mnie bardzo często zastanawia, dlaczego sympatycy kina ambitniejszego atakują sympatyków kina rozrywkowego? Nie rozumiem tego i chyba nie prędko będę potrafił zrozumieć. Nie musimy lubić tego samego, ale miło byłoby, abyśmy szanowali swoje poglądy i sympatie. Miło byłoby gdyby kiedyś pewnego dnia można było swobodnie porozmawiać o tym, co się naprawdę lubi bez obawy, że wyśmiane zostaną nasze sympatie. I mówię tutaj nie tylko o samym kinie, ale również muzyce itd.

Na koniec, więc moje przesłanie do tych, którzy lubią kino rozrywkowe. Nie bójcie się o tym mówić. Nie jest nas naprawdę tak mało. To nie wstyd się do tego przyznać.

Kadr z filmu Mamma Mia! 2008Kadr z filmu Mamma Mia! 2008 Pedro AlmodovarPedro Almodovar

PS – Artykuł inspirowany pewną kłótnią na forum.

Zostań naszym królem wirtualnego pióra.
Dołacz do redakcji FDB

Komentarze 62

Avatar square 200x200
mysza_007 2008-11-29

no jednak jeszcze coś wyskrobie
hehe Czudi nie idź na łatwiznę…..łatwo jest stać z boku i krytykować

@justangel; zgodze sie oczywiscie , ze ktos kto malo filmow oglada to nie moze byc równorzędnym partnerem do dyskusji dla jakiegoś znawcy ale ma przecież prawo sie wypowiedziec i nie powinien byc za to obrazany…to nie jest forum tylko dla takich "mega znawczyń" kinematografii jak ty…..duzo piszesz jak rozumiem w moim kontekście , ale tymi amebami , tępakami itp obrażasz bezpodstawnie wiele osób (tak żeby była jasność to nic cokolwiek byś nie napisała to nie będzie w stanie mnie urazić ) tak naprawdę
załóż może forum www.megaznawcyfilmowi.pl i bedzie spokój………

mysza_007 2008-11-29

no muszę to jeszcze napisać:
“najlepszy film : po grzybkach (halucynach) , ale juz sie boje je brac :P…….. "
można to oczywiście odczytać , że :ludzie walcie dragi bo są najlepsze filmy po nich….ale to że już się boję brać grzybki to chyba coś wyraźnie sugeruje……….po prostu mnie za mocno po głowie poczochrało……..chodzi po prostu , że mocno…..wcale to takie fajne aż nie było….a napisałem , że "najlepszy film :" bo to forum filmowe i pomyślałem , że jak ktoś to bedzie czytał to pomyśli , że podam zaraz tytuł filmu a tu zonk..miało być zabawnie……..prościej tego nie potrafie przedstawić
i różnych rzeczy próbowałem już (nie wszystko) , ale wszystko tak naprawdę jest dla ludzi i wszystko szkodzi ale w nadmiarze….

mysza_007 2008-11-29

i ja palę sobie tylko zioło (ostatnio coraz rzadziej) więc imputowanie mi , że jestem jakimś narkomanem wale dragi i mam wtedy najlepsze filmy to jest po prostu nieporozumienie
edit: tusk tez palil i zostal premierem ;p , nie twierdze , ze dzieki temu , ze palil ale chyba taki az glupi nie jest

Czudi 2008-11-29

Czytam tą "dyskusje" o przypomniałem sobie anegdotę o Einsteinie. Twierdził on (pisze z pamięci), że na świecie są dwie rzeczy nieskończone – wszechświat i ludzka głupota. Co do pierwszej nie był pewien…

mysza_007 2008-11-29

i weź mi wyjaśnij jak to
ma sie do tego
być może tylko hipokryzja , ale smiem twierdzic , ze to jednak rozdwojenie jazni…..i ja nigdy nie twierdzilem , ze ogladam tylko papke w stylu "death race" – bardzo mi sie podobal , tylko ty mi to w usta wkladasz i nigdy nie zrozumiem jak mozna o kims powiedzieć (nie chce mi sie juz cytowac , sama wiesz co pisalas)…dlatego bo lubi jakies tam filmy a nie inne

Proszę czekać…