Nigdy nie będę kręcił przeciwko sobie! - wywiad!

Marcin Stankiewicz, szesnastoletni twórca filmów niezależnych (Lustro-podglądacz, Benzyna na zadupiu). Twórcy nietypowych komedii, zawierających nie wszystkim odpowiadający humor. Stankiewicz wyjawia kilka nowych informacji o sobie i swoim życiu. Wiemy już, że planuje kilka nowych projektów, a także mówi trochę o Kundlach – jego najnowszym projekcie. Zapraszam do lektury. Pierwszy wywiad na FDb!

Cześć! Pierwszym pytaniem będzie (które najciężej wymyślić), to jak długo zajmujesz się kręceniem?

Filmem zajmuje się od ósmego roku życia. Początki były skromne. W młodzieńczym wieku byłem zafascynowany Supermanem. Ja się za niego przebierałem, kładłem się na krześle i udawałem, że latam – tata kręcił. W sumie cała rodzina się z tego śmiała, ale ja traktowałem to strasznie poważnie! Tak jak teraz.

Czyli filmem zainteresował Cię ojciec… Jesteś reżyserem OFF’owym, jednym z najmłodszych, czy odnosisz już jakieś sukcesy?

Nie, filmem zainteresował mnie superman, tylko tak mogłem się nim stać, a, że lubie się przechwalać to musiałem to jakoś udokumentować (śmiech).

Najmłodszy byłem jak miałem 13 lat, teraz mam 16! A małe dzieciaki kręcą filmy lepsze od moich! Jaki ten świat jest nie sprawiedliwy! Moja twórczość jest bardzo autorska, tak samo mój humor. Ciężko go zrozumieć.

Cóż… na jednym z portali internetowych przeczytałem na twój temat trochę krytyki. Sam muszę przyznać, że nie oglądałem żadnej z twojej produkcji, gdyż ciężko jest je dostać (jak zresztą większość produkcji OFFowych), jak odbierasz tą krytykę? Stosujesz się do niej? Starasz się naprawiać wytykane błędy, czy działasz nadal na swoich schematach?

Krytyka często polega na mówieniu: dno, gówno. I powiedz mi, jak ja mam się tego do tego ustosunkować? Powiedzieć: okey, nie będę robił gówna! Tak się nie da. Na starość pewnie będę sam oglądał swoje filmy i śmiał się z nich do łez. Wtedy mnie zamkną w wariatkowie!

Fakt, zdarzają się czasami porządne recenzje. Lubię rozmawiać z ich autorami. Mimo, że bardzo często mamy skrajne zdanie na temat pojęcia film.

Ja to doskonale rozumiem, jednak z reguły wolę upewnić się u „podmiotu”. Przeczytałem też pewien ostry atak o kasie, o znajomościach, więc być może coś szerzej o tym powiedz? Jak wiadomo oprócz sprzętu, który otrzymujesz z koła filmowego to pieniądze inne też są potrzebne? Plany, muzyka etc. To pochłania trochę pieniędzy, a jak sobie z tym radzisz?

Ostatnio zauważyłem, że nie mam nawet jednej pary porządnych skarpetek! To najlepsza odpowiedź na twoje pytanie… (śmiech) A tak serio: pieniądze często da się zniwelować pasją. Ja mam pasję i to mi chyba wystarczy.

Ostatnio podesłałeś nam informacje o swoim najnowszym projekcie „Kundle”. Długo się przygotowywałeś do tego projektu? Bo jeszcze niedawno jak rozmawialiśmy to mówiłeś, że już nie kręcisz, co Cię popchnęło do tego projektu?

Ja filmy ciągle kręce! Raz z większym powodzeniem, raz z mniejszym! Kundle chciałem nakręcić już od lutego, oglądałem wtedy tak sztuczny film gangsterski, że mnie to zafascynowało. Chciałem nakręcić film z przymrużeniem oka. Kiczowatą, makabryczną ale śmieszną do bólu! Miałem znajomych – pasjonatów kina, razem się za to zabraliśmy. I będziemy z tego filmu dumni nawet jak inni powiedzą, że to chała do kwadratu.

Ktoś pomagał Ci przy tym projekcie z „branży”? Czy to jest totalnie autorski projekt?

Autorski, ale ludzie, którzy mi pomagali przy tej produkcji dawali swojego ducha i swoją energię. To jest nasz wspólny projekt! Wszyscy na niego w takim samym stopniu zapracowaliśmy.

Słyszałem, że pisał o Tobie magazyn filmowy „FILM”. Jak ludzie profesjonalni krytycy Ciebie ocenili?

To był artykuł, przedstawiał, ale nie oceniał, on moją twórczość. Autor artykułu (Marcin Staniszewski – dopisek redaktora) nie ukrywał przede mną, że nie jest zwolennikiem mojej twórczości. To właśnie jeden z krytyków, który umiał uzasadnić swoją opinie.

Jakie masz kolejne produkcje w planach? Możesz coś zdradzić? Masz jakieś kolejne scenariusze, pomysły?

Mam pomysł na prawdziwie autorski projekt, oparty częściowo na mojej biografii. Oddam nim hołd wspaniałemu i bliskiemu mojemu sercu człowiekowi. Na razie to tylko plany. Mam jeszcze dużo pomysłów na krótkie metraże, które pewnie niedługo zacznę realizować.

Z tego co wiem Twoje filmy nie są festiwale, bo humor w nich zawarty nie każdemu odpowiada. Jeżeli przykładowo otrzymałbyś propozycję zrobienie czegoś bardziej profesjonalnego, z producentem, festiwalowego podjąłbyś się takiej produkcji? Nadal byś umieszczał swój humor, czy byś zrobił film pod publikę dla pieniędzy, a później realizował coś ambitniejszego (jak robi wielu twórców OFFowych)

Ja nie lubie i nie umiem robić amibtnych filmów. Jeżeli dostał bym kasę na coś co teraz robie – to czemu nie? Jednak nigdy przeciwko sobie kręcić nie będe.

Dzięki za rozmowę, Leprechan.

Marcin StankiewiczMarcin Stankiewicz


m.
widoczny tu i tam. hasam.