Lecą głowy reżyserów

Zazwyczaj takie "rozbieżności" oznaczają zazwyczaj torpedowanie zamysłów reżysera przez wytwórnię, dla której jest film zapowiada się zbyt ambitnie/mroczno/krwawo/dziwnie/poważnie, bądź wszystko naraz. Jak sprawa wygląda w przypadku wspomnianych adaptacji – trudno powiedzieć. W każdym bądź razie Albert Hughes nie jest już reżyserem nowej wersji Akiry, zaś David O. Russell zrezygnował z roboty przy Uncharted.

Czy rzeczywiście poszło o różnice w wizji artystycznej? Może o kasę? Albo jeszcze o coś innego? I co ważniejsze – kto zajmie się wspomnianymi projektami? Jacyś drugoligowi wyrobnicy? Czas pokaże.

Źrodło: www.firstshowing.net


Vivaldi
Coś tam, gdzieś tam... zwolennik japońskiej kinematografii, kina grozy klasy B oraz literatury science-fiction. Grafoman nadnaturalny. Nie przepadam za tanimi sequelami, ludzka bezmyslnością i stężeniem absurdu przekraczającym masę krytyczną. Lubie trolle. Zwłaszcza z czerwona kapusta i sosem czosnkowym.