RECENZJA: Szwedzkie piekło niezrozumienia

Surowa powściągliwość w szarym szwedzkim świecie wibruje niewypowiedzianymi emocjami, pozorami i poprawną powierzchownością. Troska i opiekuńczość przybiera postać paragrafów i urzędniczych formułek, a zwykłe ludzkie uczucia i emocje podlegają kategoryzacji na dobre i złe, stabilne lub niebezpieczne. Obce niebo łączy w sobie skrajności, demaskuje kulturowe naleciałości, ale przede wszystkim rozbraja emocjonalnością i desperacją rodziców w walce o dziecko.

W momencie kiedy temat emigracji, obcości i różnic kulturowych pojawia się w dyskusjach społecznych, film Dariusza Gajewskiego schodzi do mikroświata polskiej rodziny w Szwecji. Oderwani od zaplecza słowiańskiego temperamentu i jego naleciałości, znajdują się w świecie prawa, porządku i ingerującej troski państwa w dobrobyt obywateli. Zestawienie dwóch różnych mentalności prowadzi do konfliktu, niezrozumienia i błędnego odczytania zamiarów czy relacji. Mała Ula (Basia Kubiak) zostaje odebrana rodzicom i oddana rodzinie zastępczej w imię jej dobrostanu. Opieka społeczna w białych rękawiczkach decyduje o losie ludzi, nie słucha argumentów i nadaje sytuacjom własne interpretacje.

Basia (Agnieszka Grochowska) i Marek (Bartłomiej Topa) rozpoczynają prywatną walkę z systemem i urzędniczą machiną, gdzie emocje są złym doradcą. Od powściągliwości i chłodnego dystansu zależą losy całej rodziny, ale jak zachować spokój, kiedy dziecko zostaje odebrane z dnia na dzień, a bariera językowa i kulturalna nie pozwala w pełni zrozumieć zaistniałej sytuacji.

Obce niebo zostało zbudowane na skrajnych emocjach skrywanych gdzieś pod powierzchnią, które w momencie wybuchu uderzają dwa razy bardziej. Agnieszka Grochowska balansuje na granicy histerii, z bólem serca oddając wewnętrzną walkę matki, która nie może swobodnie porozmawiać czy przytulić się do swojego dziecka. Sugestywne i głębokie aktorstwo wciąga w historię, tworzy atmosferę grozy i nieustannego napięcia, która jest potęgowana przez chłodne zdjęcia Moniki Lenczewskiej.

Dariuszowi Gajewskiemu udało się stworzyć angażującą i przejmującą opowieść dającą pole do społecznej dyskusji. Co ważne, przy dużym ładunku emocjonalny, reżyser nie ucieka w tani sentymentalizm czy chwyty obliczone na szokowanie. Łączy skandynawską powściągliwość i słowiański temperament, buduje pełnokrwistych bohaterów, którzy zasadzeni na stereotypach starają się je przełamać. Wielką siłą Obcego nieba są ludzkie relacje i konsekwencja w prowadzeniu fabuły, która chwyta za gardło.