Karlowe Wary 2016: Służąca

Chan-wook Park po romansie z Hollywood powraca do Korei i wciąż z niesamowitym wysmakowaniem łączy dwa style opowiadania. Nie daje łatwych interpretacji, sięga po metaforykę i wysublimowane aluzje. Do tego upaja się dualizmem prezentowanego świata. Już od początku, kiedy Nam Sook-hin (Kim Tae-ri) jako służąca pojawia się w ogromnej willi urządzonej w japońskim i brytyjskim stylu, pokazuje, że każda z jego postaci ma dwa oblicza.

Zachwyt wkroczenia złodziejki do krainy marzeń nie zbija jej z nóg. Sook-hi wyrusza z misją, ale przede wszystkim staje się kluczowym elementem intrygi. Hrabia Fujiwara, oszust z wielką wyobraźnią i bezpretensjonalną odwagą, pragnie ożenić się z Hideko (Kim Min-hee) dziedziczką ogromnej fortuny. Nowa służąca ma rozbudzić zmysły zamkniętej panny i przekonać ją do uczuciowego zaangażowania w związek. Od początku wydaje się, że misja jest łatwa do wykonania, a naiwne serce dziewczyny szybko ulegnie urokowi tajemniczego przybysza. Jednak u Parka nic nie jest oczywiste, a Służąca, która pierwotnie rysuje się jako banalne love story, nabiera rumieńców erotycznego traktatu, kina inicjacyjnego, thrillera i feministycznego manifestu.

Wielowarstwowa opowieść czasami zbliża się do niebezpiecznej granicy kiczu, ale reżyser już nie raz udowodnił, że potrafi zachować granice. Relacja dwóch dziewczyn ucieka od czysto formalnej, a wspólne spędzanie czasu, rozmowy i kąpiele przynoszą niesamowite erotyczne napięcie. Pięknie pokazane rodzące się uczucie, ciche spojrzenia czy elektryzująca scena piłowania zęba naparstkiem stają się serią zachwytów. Park subtelnie przygląda się swoim bohaterkom, nie ucieka okiem kamery i z dużą subtelnością oraz wysmakowaniem pokazuje erotyczne uniesienia. Jednak Służąca wykracza poza banalną lesbijską opowieść o otwieraniu się na nieznane. To tajemnica i mrok dominują w świecie bohaterek.

Reżyser Stokera buduje swój świat już na poziomie rekwizytów. Zniewolenie, erotyczne zachłyśnięcie i poczucie opresji znajdują odzwierciedlenie w linie, na której powiesiła się ciotka Hideko, kobrze pilnującej wejścia do piwnicy czy odważnych seksualnych opowieściach. Mrok nieustannie towarzyszy zakochanym dziewczynom, a nagłe zbliżenia, panoramy i wyszukane zbitki montażowe tylko potęgują wrażenie zagubienia i niepewności.

Park myli tropy, daje różne możliwości interpretacji i podążania za postaciami, a przy tym gwarantuje intelektualną i wizualną przygodę. Służąca opowiada o manipulacji,a reżyser opanował tę sztukę do perfekcji. Sprawia, że podążamy za jego narracją i zauroczeni pięknem opowieści, dajemy się wywieść w pole. Czysta przyjemność bycia oszukiwanym.

Moja ocena: 8/10