TIFF 2016: Snowden

Edward Snowden stanie się ikoną współczesnej walki o prawdę i prywatność każdego człowieka. Doczekał się już oscarowego dokumentu Citizenfour, gdzie opowiedziano o spotkaniu byłego agenta z dziennikarzami Guardian w hotelowym pokoju w Hong Kongu. Oliver Stone idzie o krok dalej i dodaje bohaterowi historię, motywacje i pragnienia. Jego Snowden przypomina idealistę, który z pełną świadomością postanowił stawić czoła systemowi.

Snowden nie oferuje niezwykłych wybuchów i emocjonalnej zawieruchy. To kino biograficzne, które przez szkło powiększające przygląda się kilku latom z życia bohatera. Wstąpienie do wojska, problemy zdrowotne i dołączenie do CIA to początek wędrówki. Snowden (Joseph Gordon-Levitt) z młodego, zapatrzonego w swój kraj patrioty, dojrzewa do krytycznego spoglądania na otaczającą go rzeczywistość. Pomaga mu w tym dziewczyna, Lizzie (Shailene Woodley), jak i zdrowy rozsądek.

Stone składa swój film z małych elementów układanki, tworząc ciekawą klamrę z powielanych scen czy scenografii (badanie wariografem, kostka rubika). Łączy wspomnienie przeszłości z rozmową z dziennikarzami, dzięki czemu historia zyskuje zaczepienie. Nie zbacza na tory biograficznego pomnika ze szpiegowskimi fajerwerkami. Choć widzimy działania agentów, przekraczanie granicy uprawnień i balansowanie na granicy prawa, Stone nie wkracza w podniosłe i moralizatorskie rejestry.

Film w dużej mierze opiera się na kreacji Josepha Gordona-Levitta, który w niezwykły sposób przeobraża się w Snowdena. Skupia się na geście, intonacji i chłopięcym uroku, tak że w zamykającej sekwencji trudno znaleźć różnice miedzy nim a pierwowzorem. Reżyser tworzy narastającą atmosferę obserwowania i bycia osaczonym. Im więcej Snowden dowiaduje się działaniu agencji, tym bardziej przestaje wierzyć w misję walki z terroryzmem. Amerykańscy obywatele znajdują się pod ciągłą obserwacją.

Reżyser JFK ponownie spogląda na amerykańską potęgę. Uwypukla wątpliwe moralnie działania, aby umacniać swoją pozycje hegemona. Punktuje kłamstwa i wymówki, które stają się tylko dymną zasłoną przed wyjawieniem prawdziwych pobudek. Stone nie angażuje się w politykowanie, ale przez swojego bohatera jasno mówi o egoistycznym działaniu agencji i rządu.

Ocena: 7/10