RECENZJA: Nawet nie wiesz jak bardzo cię kocham

Dokumentalistyka zawsze będzie patrzyła (ale nie z zazdrością czy tęsknotą) na plecy filmu fabularnego w kwestiach rozmachu, czy ściągania widza zbiorowego. Trudniej już ma tylko dokument fizycznie statyczny i technicznie będący koszmarem dla ekipy od promocji, czyli Nawet nie wiesz jak bardzo cię kocham. To przecież trzy gadające głowy… ale tak naprawdę wnętrza i serca. Z tylko tyle dzieje się aż tyle.

Paweł Łoziński po prostu robi rzecz nieprostą. Zaprasza dwie osoby i sadza je przed terapeutą, a kamera nie mrugnie nawet na moment, zbliżając się do nich fizycznie i psychicznie. Mamy matkę i córkę, których determinantem spotkań w gabinecie jest poprawa tych poza nim. W pozornie nieruchomych sekwencjach, jedności miejsca, ale na pewno nie akcji, ona i ona naprzeciwko niego, dokonują konsekwentnie, bez ckliwych dramatów całkowitego wyładowania emocjonalnego, wszystkim strzelają korki i mimo tego nie następuje ciemność. Energia nie zostaje odcięta, a jej dopływ raczej udrożniony.

Nawet nie wiesz jak bardzo cię kocham w sposób nieposkromiony, bez trzymania emocji przy nodze, zwraca się do bohaterek pełnymi spokoju, empatii i uczciwości słowami: spocznij, od udawania odpocznij. Dzięki temu przyzwoleniu na rozróbę lęków, problemów, samotności i innych osobistych nagości, dystans pomiędzy widzem, a postaciami na ekranie zostaje zredukowany. Nie tylko słyszymy słowa czy widzimy nasze bohaterki – to intymne EKG.

Ważnym aspektem kreacji jest fakt, że film Pawła Łozińskiego walczy z tabu terapii i pomocy psychiatrycznej, która dalej jest u nas na poziomie ciemnogrodu, a psychotropy łykamy po kiblach, jednocześnie chwaląc się popijaniem ketonalu alkoholem. Dalej jest tak, że chora głowa kojarzy się ze słabością, wadą fabryczną i nie rozumiemy dlaczego z bólem w środku powinniśmy udawać się do lekarza bez jego wartościowania, tak samo jak robimy to w przypadku zranionej nogi. Nawet nie wiesz jak bardzo cię kocham nie bazuje na skrajnościach, nie pokazuje patologii z onanizującego się tragedią wydania wieczornych wiadomości, a dwie zadbane kobiety, które zaniedbały swoje uczucia, zgodziły na pandemiczne wewnętrzne niedowidzenie bólu.

Terapia w kinie u Łozińskiego uzyskuje również większy wymiar – jest komentarzem do roli kina w odpytywaniu z wrażliwości, nie tylko tej filmowej. Produkcja staje się dojrzałym listem miłosnym do zjawiska filmoterapii. Ten film akcji, thriller, hardcore love story i dramat na wiele głosów, odwołuje się do kina jako czegoś więcej, niż seansu filmowego. Nawet nie wiesz jak bardzo cię kocham to terapia zbiorowa o tym jak leczyć, spełnionym intelektualnie i rozebranym do nerwów, kinem.

Ocena: 8,5/10