RECENZJA: Polująca z orłami

Girl power movie to często produkcje mocno skodyfikowane by eksponować i eksplorować konkretne postulaty. Mają charakter jawnej demonstracji, najczęściej na europejskim gruncie. Polująca z orłam staje się pełnoprawny metatekstem. Jest to wypowiedziana zdecydowanym i kobiecym głosem krzepiąca historia i gdyby nie Otto Bell moglibyśmy naprawdę ją przegapić.

Znajdujemy się w prowincji Bayon-Olgii, czyli dla większości z nas, nie udawajmy takich multi-kulti, na końcu świata. Wszystko zaczyna się jak kolejna geograficzna przygoda z discovery, gdzie po prostu zmądrzejemy o poznanie cudzej kultury. Otto Bell jednak w iście herzogowskiej filozofii dokumentu wie, że dokument to też poezja, a nie tylko rejestracja możliwości rzeczywistości.

Polująca z Orłami to dzieło spełnione i satysfakcjonujące na kilku poziomach. Po pierwsze jest historią przypadkowo o feminizmie – przypowieścią o sile. Przypadkowo o feminizmie, bo nasza bohaterka nie wie że spełniając swoją pasję polowania z orłami, która jest zarezerwowana w jej społeczności wyłącznie mężczyznom (emancypacja nie dotarła przez te śniegi) jest realizatorką imponująco – feministycznej postawy. Mamy do czynienia z kilkunastoletnią wojowniczką (której bronią jest "bo ja chcę, więc czemu nie") z konwenansami społecznymi, w której szczerości i entuzjazmie nie ma żadnych postulatów – tylko pasja. Walczy z nawykami kultury torturującymi wiarę w siłę kobiety i jej dowolność wyboru. W tej analizie kulturowej czkawki, nie ma bezkrytycznego zgłębiania cudzej tradycji i zachwytu jej świecidełkami, a pewna polemika z sensem jej niektórych elementów, a raczej brakiem. Po drugie to po prostu film energetyk, dopaminowa dostawa bezpośrednio do serca i umysłu. Po trzecie, produkcja nie poddaje się tendencji bycia ciekawszą i sprytniejszą od natury, walcząc z nią o przewagę, a przypomina o korzystnej harmonii, współpracy i niezbędnej ze strony wdzięczności człowieka wobec niej. Bo możecie nie wierzyć – natura lubi tradycje – ale dopuszcza zmiany społeczne, jeżeli są dotkliwe dla kogokolwiek – w tym przypadku kobiet.

Polująca z orłami to też dzieło satysfakcjonujące doskonałą składnią, nie bojące się przenośni i prostej, ale celnej metafory. Orzeł wznosi się dzięki naszej bohaterce, ale i ona dzięki niemu. Może i dzieci i ryby głosu nie mają, ale ptaki i kobiety tak. Polująca z orłami upoluje naszą potrzebę szczęśliwych historii, ale nie ubliżając naszym ambicjom filmowym. Nie trzeba dać się nabrać, by się w piękną przygodę po szczęśliwszego siebie zabrać.

Ocena: 8/10