Młodość na rozstaju dróg - recenzja premiery Tsotsi

Film Tsotsi powtarza starożytną prawdę, że człowiek nie rodzi się zły lub dobry, że nie jest z góry skazany na jakiś los, że jest pustą stronicą, którą zapisuje życie. Ukazuje on przemianę młodego człowieka, który mimo traumatycznych przeżyć z dzieciństwa ( śmierć rodziców chorych na AIDS, samotne dorastanie), początkowo źle obranej drogi życiowej, zachował wrażliwość i mimo wszystko swoistą moralność.



p=. Tsotsi, BestFilmTsotsi, BestFilm

p=. Tsotsi, BestFilmTsotsi, BestFilm
Już pierwsza scena filmu ukazuje pewną alienację, małomównego, młodego człowieka, który przecież tak do końca nie jest przekonany o właściwości swojego postępowania. Owe działania podświadomie wymusza na nim otoczenie, w którym prym wiedzie gangster Fela Ndlovu (Zola), zajmujący się handlem kradzionymi samochodami. To on jest dla wielu młodych przykładem człowieka, któremu się udało. Akcja filmu rozgrywa się bowiem w slumsach na obrzeżach miasta Johanesburg. Tam młodzi ludzie nie mają wielkiego wyboru, co do drogi życiowej (zwłaszcza zdane tylko na siebie sieroty), albo uczciwe życie w biedzie, albo bogactwo, a co się z tym wiąże przestępczość.

Tsotsi (Presley Chweneyagae) stara się udowodnić Feli, że jest na tyle dorosły, by być szefem własnego gangu. Niewinna kradzież samochodu i konfrontacja Tsotsi’ego ze znalezionym w aucie niemowlęciem pociąga za sobą lawinę wydarzeń. Zbawienny wpływ wywiera na niego również Miriam (Terry Pheto), młoda samotna matka, również kobieta z przszłością, która w pewien sposób pomaga Tsotsi’emu. Jednak nie tylko on jest tutaj outsaiderem zawieszonym między dobrem i złem. Podobne przejście dokonało się w życiu młodego studenta, Bostona. On, człowiek inteligentny, trafiwszy w nieodpowiednie towarzystwo i nałóg alkoholowy, z własnej winy utracił szansę na lepsze życie. Wszyscy młodzi bohaterowie tego filmu dostają szansę od losu i albo ją marnują, tak jak to zrobił Rzeźnik (za co zapłacił wysoką cenę, jaką była utrata życia), albo próbują się zmienić na lepsze, z wszystkimi tego konsekwencjami.

Film porusza jeszcze jedną ważną sprawę: sprawę pieniędzy, standardu życia. Dochodzi do konfrontacji domu ludzi zamożnych: Johna (Rapulana Seiphemo) i Pulmy (Nambitha Mpumlwana) Dube z obrazem podmiejskich slumsów. Dopiero porwanie dziecka uzmysławia im, że pieniądze nie są nic warte, a posiadanie dóbr materialnych nie uchroni nikogo od podobnych wypadków losowych.

Reżyserem filmu, którego pierwowzorem była nowela autorstwa Athola Fugarda pt. Tsotsi z Południowej Afryki, jest Gavin Hood, rodzimym widzom znany przede wszystkim jako reżyser polskiej superprodukcji – remake’u W pustyni i w puszczy. Jednak Tsotsi to projekt znacznie ambitniejszy. Hood jest w tym względzie raczej kompetentnym reżyserem, bowiem sam dorastał w Południowej Afryce, zaś na początku swej kariery zajmował się tworzeniem filmów edukacyjnych dotyczących sprawy AIDS, dla Departamentu Zdrowia w Afryce. Warto zwrócić uwagę także na muzykę, która mnie osobiście urzekła bardzo swoim etniczny brzmieniem i długo prześladowała moją pamięć .

Tsotsi, moim zdaniem, jest filmem wartym obejrzenia i choć na początku sprawiać może wrażenie przeciętnego filmu sensacyjnego, to jest to wrażenie mylne. Co się zaś tyczy głównego bohatera, to jako widz mam dla niego, mimo wszystko, dużo swoistej sympatii. Tsotsiego nie można znienawidzić, bo każdy z nas może w nim zobaczyć siebie. Każdy z nas stał kiedyś na rozstaju dróg swojego życia, stawał przed wyborami, może nie tak dramatycznymi, jak ów bohater, ale równie ważnymi. Tsotsi wybrał właściwie i nie bał się konsekwencji, a my? Po wyjściu z kina pozostaje w nas wiele pytań bez odpowiedzi…

Hawky – Qino.pl

Tsotsi, BestFilmTsotsi, BestFilm