Wołyń - wideorozmowa z twórcami filmu

Reżyser Wojciech Smarzowski na planie filmu Wołyń, fot. Krzysztof Wiktor

O filmie Wołyń opowiadają jego twórcy: reżyser i autor scenariusza Wojciech Smarzowski, autor zdjęć Piotr Sobociński Jr, aktorka Michalina Łabacz, producenci Dariusz Pietrykowski i Feliks Pastusiak, Ewa Drobiec (charakteryzacja) i Magdalena Jadwiga Rutkiewicz-Luterek (kostiumy).

Nowy film Wojciecha Smarzowskiego opowiada o ludobójstwie na Kresach. Wołyń to jedna z większych produkcji polskiej kinematografii ostatnich lat. Akcja filmu obejmuje okres od wiosny 1939 roku do lata 1945 roku, a główna jej część toczy się w wiosce zamieszkałej przez Ukraińców, Polaków i Żydów, w południowo-zachodniej części województwa wołyńskiego.

Ten film kosztował mnie bardzo dużo emocji, ale to są emocje rozłożone na trzy i pół roku. Myślę, że widz, który pójdzie na ten film dostanie wiele emocji i wzruszeń. Nie tylko wiedzy na temat tamtych czasów – mówi o swoim najnowszym projekcie filmowym reżyser Wojciech Smarzowski.

Skala tego przedsięwzięcia jest dla mnie przerażająca – opowiada o Wołyniu Ewa Drobiec, charakteryzatorka. – Pierwszy raz robię tak duży film, z tak wielką ilością efektów specjalnych.

O filmie opowiadają również Magdalena Jadwiga Rutkiewicz-Luterek odpowiedzialna za kostiumy, Piotr Sobociński Jr – autor zdjęć, aktorka Michalina Łabacz oraz producenci Dariusz Pietrykowski i Feliks Pastusiak (Film It). Zobaczcie cały materiał z tej wideorozmowy:

Ten epicki dramat historyczny, który rozgrywa się w małej wiosce, oglądamy oczami głównej bohaterki, Zosi Głowackiej (Michalina Łabacz). Obserwujemy toczące się wypadki zapoczątkowane wybuchem II Wojny Światowej. Gdy ją poznajemy, Zosia jest zakochana w ukraińskim chłopcu z tej samej wsi. Dowiaduje się jednak, że ojciec postanowił wydać ją za najbogatszego gospodarza we wsi, Polaka Macieja Skibę (Arkadiusz Jakubik), znacznie starszego od niej wdowca z dwójką dzieci.

Dotychczasowe życie wioski odmienia najpierw okupacja sowiecka, a niemal dwa lata później niemiecki atak na ZSRR. Przez następny rok trwają polowania i brutalne mordy na Żydach. Tymczasem ukraińskie aspiracje do stworzenia niepodległego państwa, choć nie zyskały poparcia Niemców, wciąż rosną. Rośnie też napięcie pomiędzy polskimi i ukraińskimi sąsiadami. Dochodzi do zatargów, znikają ludzie. Do wsi docierają wieści o brutalnych i krwawych zdarzeniach na wschodzie Wołynia. W końcu, latem 1943 roku, wybucha pożoga mordów i okrucieństwa. Oddziały UPA atakują polskie osady. Niekiedy Polacy z równą bezwzględnością biorą odwet na Ukraińcach. Pośród tego morza nienawiści Zosia próbuje ocalić swoje dzieci.

Michalina Łabacz jako Zosia, fot. Krzysztof Wiktor

Wołyń został pomyślany jako wizualna lekcja historii. Jej celem nie jest, jak w wypadku wielu innych takich lekcji, pokrzepienie serc. Jej uzasadnienie tkwi w postrzeganiu historii jako pamięci zbiorowej społeczeństwa. Wydarzenia, których ta pamięć nie obejmuje, nie istnieją, a poprzez to historia nie może spełnić swojej roli edukacyjnej. Tematyka mordów popełnionych na Wołyniu i we Wschodniej Galicji w latach 1943-45 przez dziesięciolecia spychana była poza nawias oficjalnej historiografii. W zamierzeniu twórców film ma wypełniać tę lukę w wiedzy i świadomości historycznej oraz stanowić hołd dla ofiar zbrodni, poprzez wydobycie ich cierpień z zapomnienia.

Niemniej istotne w zaproponowanej lekcji historii jest przybliżenie i utrwalenie obrazu nieistniejącego już świata kresów wschodnich, z całą jego mozaikowością i bogactwem kulturowym. Wojciech Smarzowski dołożył starań, by przyszły film przedstawiał swoistość tego świata w sferze kultury materialnej, obyczajowości, języka i muzyki.

Wkroczenie wojsk radzieckich we wrześniu 1939 r., kadr w filmu Wołyń, fot. Krzysztof Wiktor

Ma też Wołyń jeszcze jeden istotny aspekt o wymiarze uniwersalnym. W swoich opowieściach Wojciech Smarzowski bezwzględnie stroni od generalizacji, a narracja prowadzona „oczami bohaterów” nieuchronnie stawia widza w sytuacji, gdy musi się skonfrontować z pytaniem o przyczyny i istotę zła tkwiącego w naturze ludzkiej. Fakt istnienia tego zła, dopuszczającego popełnianie zbrodni i okrucieństw, staje się bowiem niezaprzeczalny i przeżyty bardzo osobiście.

W swojej eksplikacji tego najnowszego projektu reżyser deklarował:

Chcę zrobić film odważny. Film, który nazwie, nauczy, odda hołd, ale przede wszystkim film, który wzruszy, poruszy i trzepnie po sercu i po głowie. Film, który sponiewiera, ale również film, który zmusi do refleksji. Być może do części widzów dotrze, że czasy, w których przyszło nam żyć, nie są najgorsze. Wrócą oni do domów, żeby przytulić dzieci.

Premiera filmu jest planowana na październik 2016 roku. Dofinansowanie Polskiego Instytutu Sztuki Filmowej dla filmu Wołyń Wojciecha Smarzowskiego wyniosło łącznie 6 mln zł i jest to maksymalne możliwe dofinansowanie dla filmu historycznego zgodnie z obowiązującymi Programami Operacyjnymi PISF.

Od 3 marca Fundacja na rzecz filmu Wołyń prowadzi zbiórkę pieniędzy, które umożliwią realizację brakujących scen do filmu. Numer konta bankowego, na które można dokonywać wpłat, znajduje się na oficjalnej stronie Fundacji na rzecz filmu Wołyń: filmwolyn.org.

Poniżej zobaczcie również galerię zdjęć z planu autorstwa Krzysztofa Wiktora:


Źrodło: informacja prasowa


Arkadiusz Turek
Jako redaktor zajmuję się głównie kinem polskim i europejskim. Rodzime produkcje coraz częściej zasługują na promocję, choć nie mają takich "łokci" jak hollywoodzka maszyna. Rzucam więc do walki wszystkie swoje klawiatury i spróbuję to zmienić ;) Prywatnie jestem filmożercą, ale umiarkowanym kinomaniakiem (nie znoszę zapachu popcornu, gdyby nie on, zdecydowanie częściej chodziłbym do kina). W zamian buduję własne kino, gdzie zgromadziłem już ok. 5 tys. pozycji, w tym tysiąc polskich. Na fdb.pl od wiosny 2007 r.