Jeremy Renner chciał, aby Hawkeye zginął!

Trudno wyobrazić sobie uniwersum Marvela bez Hawkeye’a. Czy istniała zatem opcja, by twórcy uśmiercili tę postać? Owszem, a jej pomysłodawcą był sam Jeremy Renner, aktor wcielający się w postać łucznika Avengersów.

Hawkeye swoje opus magnum dotychczasowych występów przy boku innych superbohaterów zaliczył na planie Avengers: Czas Ultrona, gdzie jego postać została znacznie rozbudowana, a sam aktor odgrywał ważną rolę w konflikcie z tytułowym antagonistą. Co ciekawe Jeremy Renner po raz pierwszy pojawił się w uniwersum Marvela w pierwszej odsłonie crossoveru komiksowych herosów, jednak jego występ nie podbił serc fanów. Sam aktor wolałby zapomnieć o tamtej roli, do czego przyznał się na ostatnim Q&A w Londynie:

W pierwszych Avengersach… Zaczynałem dopiero poznawać Hawkeye’a i nagle bum! – zachowuję się jak zombie, jak pupil Lokiego. Nawet teraz nie wiem, kim wtedy był Hawkeye. Byłem trochę sfrustrowany, gdyż jego zrozumienie ekscytowało mnie od dłuższego czasu…

Czując irytację, Jeremy Renner zdecydował się poprosić producentów Avengers, by ci uśmiercili jego postać, która – jak twierdzi – cierpiała na zupełny brak rozwoju. Ponad to zdaniem aktora otrzymał on za mało czasu ekranowego. Renner wyznał publiczności, że chciał nawet udawać atak serca na planie, a później powiedzieć twórcom:

Możecie mnie za to wykopać z filmu – macie już gotowe rozwiązanie śmierci Hawkeye’a!

Na szczęście aktor w końcu polubił swoją kreację nieomylnego łucznika, a publiczność będzie mogła podziwiać go w tej roli w 2018 roku, gdy na ekranach kin zadebiutuje Avengers: Infinity War.

Źrodło: heroichollywood.com


Kornel Nocoń
Maniakalny kinoman, wychowany na Kieślowskim, Kubricku, Koterskim, Tarantino i „Władcy Pierścieni”. W wolnych chwilach ogląda filmy – a jeśli ich nie ogląda, to ogląda seriale. Fan kina realistycznego z misją zniechęcenia polskich widzów do słabych produkcji.