- 1990-06-15
- Bielsko-Biała, Polska
Natalia Janoszek – celebrytka, uczestniczka programów telewizyjnych i aktorka niezawodowa – urodziła się 15 czerwca 1990 w Bielsku-Białej. W rodzinnej miejscowości ukończyła I Liceum Ogólnokształcące im. Mikołaja Kopernika. Przez kilka lat była nazywana przez polskich dziennikarzy księżniczką w Bollywood oraz polską gwiazdą w Hollywood.
Załamanie kariery Janoszek nastąpiło po premierze na Kanale Sportowym jednego z odcinków „Dziennikarskiego Zera” Krzysztofa Stanowskiego (współzałożyciel Kanału Sportowego, założyciel Weszło i Kanału Zero, kandydat na prezydenta w wyborach w 2025 roku) – „Jak zmyślić karierę i trafić na szczyt?” w maju 2023 roku, którego była bohaterką. Janoszek w 2022 była uczestniczką „Tańca z gwiazdami”, a rok później programu „Twoja twarz brzmi znajomo”, które są swego rodzaju top of the top programów dla ludzi ze świata medialnego. Stanowski słysząc, że Natalia jest Polką robiącą karierę za granicą, początkowo sam w to uwierzył. Potem jednak, kiedy pobyt rzekomej wielkiej gwiazdy Bollywood zaczął się w Polsce przeciągać, postanowił zweryfikować informacje na jej temat. Cytując Krzysztofa Stanowskiego, okazało się, że kariera Janoszek to „najlepiej poprowadzony kit w historii polskich mediów”.
W 2013 roku Janoszek zadebiutowała w produkcji „Dreamz”. W swojej książce „Za kulisami Bollywood”, która miała umocnić ją jako gwiazdę kina indyjskiego w oczach Polaków przyznała, że nigdy nie widziała tego filmu w całości. Rzekomo z powodu niechęci do oglądania samej siebie na ekranie. Powód może być bardziej trywialny – produkcji nie da się nigdzie znaleźć w całości. Istnieje przypuszczenie, że nigdy nie została ukończona, co nie przeszkodziło Janoszek traktować ją jako jeden ze swoich największych sukcesów.
Kolejną produkcją w dorobku Janoszek jest „The Green Fairy”, która miała, według przekazu celebrytki, premierę w Cannes. Cały jej udział w tym filmie trwa kilka minut. Co do słów Natalii nt. premiery w Cannes okazało się, że chodziło o premierę na jednym z nic nie znaczących pokazów filmów Cinando Awards, na którą można zgłosić dosłownie wszystko, również tzw. garażowe produkcje.
W 2018 roku Janoszek zagrała w indyjskim dramacie „Chicken Curry Law”, za co została laureatką nagrody JIFFA, określanej przez polskie media mianem prestiżowej. Okazało się, że w Indiach, obok Filmfare Award (odpowiednik Oscarów) istnieje inna prestiżowa nagroda, jednak jest nią… IIFA, a statuetka, którą zdobyła Janoszek, nie ma nic wspólnego z JIFFA. Co ciekawe, produkcja „Chicken Curry Law” ma zaledwie dwieście ocen na portalu IMDb (średnia 4,5/10).
Przełomem w „karierze” Natalii Janoszek był 2020 rok. Zagrała wówczas epizody w dwóch bardzo źle ocenianych przez krytyków filmach. Pierwszy to amerykańska komedia „The Swing of Things”, gdzie widać ją aż przez… cztery sekundy. Nie przeszkodziło to celebrytce mówić w wywiadach, że to jej wielki hollywoodzki sukces i że miała możliwość współpracować z gwiazdami takimi jak Luke Wilson czy Olivia Culpo. Nietypowa była również próba promowania filmu przez Janoszek w mediach społecznościowych. Okazało się, że sfałszowała trailer „The Swing of Things”, wykorzystując w nim sceny z autentycznego trailera oficjalnego dystrybutora i scenkę z reklamy, w której wystąpiła wcześniej. Po dokonaniu montażu opublikowała trailer, który opisała jako oficjalny. Drugą produkcją z tego roku, w której zagrała było „365 dni”, gdzie przez kilka minut wcielała się w przyjaciółkę głównej bohaterki, Laury Biel, granej przez Annę Marię Sieklucką. W wywiadach Janoszek opowiadała, że nie pojawiła się w kontynuacji hitu, bo Bollywood, które jest jej najważniejszym miejscem pracy, nie akceptuje nagości w filmach. W rzeczywistości, jak przyznała Blanka Lipińska (autorka powieści na podstawie której powstał film oraz jego producentka), taka propozycja w stronę Natalii nigdy nie padła. Żeby było śmieszniej, w Bollywood jest aktorka, która robi tam spektakularną filmową karierę, chociaż wcześniej była gwiazdą produkcji pornograficznych; to Sunny Leone.
W 2023 roku Natalia Janoszek zagrała w „Przed zmierzchem”. Mimo że to film krótkometrażowy, nie przeszkodziło to celebrytce traktować go jako kolejny wielki sukces, który miał w jej mniemaniu odkłamać to, co powiedział o niej Krzysztof Stanowski: że nie jest wielką aktorką i zmyśliła swoją karierę.
Jednym z wątków tzw. „Janoszek gate” jest liczba followersów na jej oficjalnym profilu na Instagramie, który od kilku lat śledzi stała liczba: 1,8 miliona kont, co każe sądzić, że mamy do czynienia z tzw. fejkami. I rzeczywiście, po sprawdzeniu profilu Janoszek na Modash Fake Followers okazuje się, że ma ona aż 82% fejkowych obserwatorów (przyjmuje się, że w odniesieniu do kont ludzi ze świata show biznesu normę stanowi do 20%). Do wybuchu afery celebrytka często wrzucała na profil reklamy, za które otrzymywała wynagrodzenie. Reklamodawcy – myśląc, że mają do czynienia z gwiazdą z prawie dwoma milionami obserwatorów – liczyli zapewne na ogromne zasięgi. Po tym, jak prawda wyszła na jaw, propozycje kontraktów reklamowych się skończyły. Wśród firm, które dały Janoszek w ten sposób pracę, były m.in. Guess, Modivo czy Bank PKO SA.
Odpowiedzią Janoszek na film Krzysztofa Stanowskiego było oświadczenie, w którym poinformowała, że jego zarzuty to kłamstwa i że złożyła w sądzie wniosek o ochronę dóbr osobistych, który miał uniemożliwić dziennikarzowi wypowiadanie się w mediach na jej temat. Sąd przychylił się do wniosku celebrytki, co de facto stanowiło cenzurę prewencyjną (dopiero w listopadzie 2024 roku Sąd Apelacyjny w Warszawie cofnął poprzedni wyrok, uznając go za bezpodstawny). Dopiero w 2024 Janoszek zaczęła wracać na medialne salony. Wzięła wówczas udział w programie „Królowe przetrwania”, a w lecie 2025 roku dołączyła do indyjskiej wersji „Big Brothera” dla celebrytów – „Bigg Boss”.
Na pytanie, czy Natalia Janoszek jest mitomanką, czy kobietą, która cynicznie wykorzystywała głupotę polskich dziennikarzy, kreśląc w taki, a nie inny sposób swoją karierę, każdy może odpowiedzieć sobie sam.