Splat!FilmFest: Kebab z człowieka, zombie i dziecko Rosemary w głębi lasu (dzień VI)

Sobotni dzień w Lubelskim Centrum Kultury na Splat!FilmFeście zaowocował aż pięcioma filmami zakorzenionymi w kinie grozy i thrillerze. Widzowie nie tylko stawili czoła dwukrotnym atakom zombie i chorej psychopatce – dane im było również zmierzyć się z problemami macierzyństwa i ojcostwa oraz skosztować kebaba, którego mięso pochodziło z człowieka. Swoje danie po seansie wychwalali reżyser oraz producent filmu K-Shop, Dan Pringle i Adam J. Merrifield.

Don’t Grow Up podchodzi w ciekawy sposób do konwencji zombie movie. Ożywieńcami w produkcji Thierry'ego Poirauda stają się dorośli. Niestety, film zamiast rozwinąć wątek osamotnionych dzieci w świecie wypełnionym krwiożerczymi potworami, zbyt mocno położył nacisk na kino drogi z wątkami romantycznymi. Psychologiczny portret nastolatków również pozostawia wiele do życzenia, popadł on w pewną stereotypową schematyczność. Don’t Grow Up nie wykorzystał swojego potencjału, co poskutkowało dominującą nudą.

Don t Grow Up

Kolejny film sobotniego panelu, Sun Choke, zarysował portret kobiecej nerwicy seksualnej. Rewelacyjna rola Sarah Hagan stanowi esencję ekranowych socjopatów – aktorka z wirtuozyjną gracją potrafiła przejść z postawy grzecznej, zdziecinniałej kobiety w groźną, obsesyjną psychopatkę. Nagość oraz duży poziom przemocy zarówno fizycznej, jak i psychicznej podkreśliły surowy wydźwięk produkcji skąpanej wspaniałymi kadrami i onirycznymi scenami.

Sun Choke

Duńsko-szwedzka Shelly na powrót przeniosła widzów w magię skandynawskiej kinematografii. Melancholijna odpowiedź na amerykańskie Dziecko Rosemary, to subtelne kino grozy, uwypuklające problemy i lęki młodych rodziców oraz ciężarnych kobiet. Bogaty w rewelacyjne zdjęcia natury skandynawski horror nie tylko przerażał psychodelicznymi sekwencjami koszmarnych wizji. Prawdziwa groza wynikała z każdego kontaktu niemowlęcia z dorosłym oraz późniejszych zachowań opiekunów dziecka.

Shelly

K-Shop podkręcił poziom ekranowej ekstremy dzisiejszego panelu, serwując nam przysmak dla kanibali – kebab z człowieka. Metaforyczna aluzja dominującej komercjalizacji i nihilistyczna wizja zapijaczonego i wulgarnego społeczeństwa ukazana została z perspektywy pakistańskiego sprzedawcy tureckiego przysmaku narodowego, który wyrusza na misję wyplenienia największych szumowin miasta. Aby ukryć ciała, postanawia przerobić je na kebab i serwować jako rarytas kolejnym łotrom. W trakcie wywiadu po projekcji filmu, reżyser, Dan Pringle przyznał, że inspirację do stworzenia K-Shopu zaczerpnął ze słynnego Taksówkarza Martina Scorsese. Dodatkowo twórca mieszka w bardzo imprezowym mieście Wielkiej Brytanii, więc sam pomysł na produkcję powstał z codziennej obserwacji trzeźwym okiem zapijaczonych przechodniów. Ostatecznie przyznał, że sam pracował kiedyś w budce z kebabem, lecz po dwóch dniach zrezygnował – uwierzcie, ten film mógł być jeszcze dosadniejszy skwitował tajemniczo. Zapytany o sekwencje dotyczące zapijaczonego, obleśnego nocnego życia angielskiego społeczeństwa odparł, że 60% patologicznych zachowań uchwyconych jest z kamery z zaskoczenia, a jedynie 40% zostało wyreżyserowanych i zagranych przez profesjonalnych aktorów. Na zakończenie dodał, że jego kolejna produkcja będzie horrorem SF o celniku i imigrantce, która usilnie stara się przekroczyć granicę Wielkiej Brytanii.

K-Shop

Ostatnim filmem sobotniej edycji Splat!FilmFest był kolejny zombie movie, tym razem przedstawiający początki apokalipsy żywych trupów. What We Become powinien stanowić wzór dla twórców Fear the Walking Dead. Mimo, że sama produkcja nie grzeszy innowacyjnością, nie można odmówić jej wciągającego klimatu oraz ambitnych, ciekawych postaci. Filmy o zombie już dawno nie były tak krwawe i brutalne, a przy tym równie pasjonujące.

What We Become

Przedostatni dzień festiwalu za nami. Pozostaje mieć nadzieję, że niedzielny panel będzie równie udany jak wcześniejsze bloki filmowe Splat!FilmFestu.


Kornel Nocoń
Maniakalny kinoman, wychowany na Kieślowskim, Kubricku, Koterskim, Tarantino i „Władcy Pierścieni”. W wolnych chwilach ogląda filmy – a jeśli ich nie ogląda, to ogląda seriale. Fan kina realistycznego z misją zniechęcenia polskich widzów do słabych produkcji.