No fabuła wydaje się ciekawa, ale co tu robi Timberlake?
A kim jest ten Srebrny Samuraj?
Mnie się podobał. W tej sprawie wykorzystano wszystkie fakty, jakie znano i nie wyjaśniały one sprawy, więc trzeba było resztę fabuły spekulacjami zapełnić. Co prawda "Zodiakowi" Finchera nie dorównuje, ale mimow wszystko wciąga. No i jak zwykle rewelacyjny Gosling.
MOŻLIWE SPOJLERY
Nie zapominajmy, że to subiektywna opinia twórców. Większość z tego, co można zobaczyć na ekranie, to zwykłe domysły. Nazwiska osób pozmieniane, a jedynie to co mówi Gosling-narrator jest oparte na prawdziwych zeznaniach Robera Dursta. Niemniej jednak, wszystko wskazuje (jaki zdrowy człowiek na umyśle pokroił kogoś innego), że to jego sprawka była, choć brakuje dowodów, przede wszystkim ciała.
Sam zainteresowany (tj. Robert Durst) nie zgadza się z tymi spekulacjami reżysera filmu (od lat różne filmy dokumentalne wskazują go jako winnego, więc się przyzwyczaił do nagonki), ale jednocześnie stwierdził, że film mu się podoba. Bardziej na niego narzeka rodzina Roberta, którą oburzyło to, że zostali pokazani jako mafiosi, a Seymour Durst jako surowy ojciec.
Reasumując, na szczęście to nie tłum decyduje, kto jest winny. Z drugiej strony, jak ten facet może żyć, skoro wszyscy w nim widzą mordercę-psychopatę.
Zgadzam się z powyższymi opiniami. Zazwyczaj hollywoodzkie produkcje zaczynają się ciekawie, a potem z każdą minutą jest coraz nudniej. Tutaj natomiast, mimo mojej nieskrywanej niechęci do McConaughey’a, film czym bliżej dobiega końca, tym robi się bardziej interesujący. Niezła obsada, zaskakująca fabuła. Polecam.
Po tych wszystkich pochlebnych opiniach chyba zabiorę się za ten serial, choć za brytyjskimi nie przepadam.
> Quagmire o 2011-07-21 12:50 napisał:
> Jak on zrobił karierę w USA z takim nazwiskiem?
Że aktor to jeszcze nie problem; pomyśleć co by mieli komentatorzy, gdyby był sportowcem :D
Imię – Ktoś potrafi wymówić jego imię? :D
> Quagmire o 2011-05-02 21:05 napisał:
> Kolejny dowód na to, że jedna fantastyczna końcowa scena może wynagrodzić
> nierówne aktorstwo jak i nierówność całego filmu. Może Wan nadal średnio
> prowadzi aktorów, ale ma talent do "schizowego" pokazywania prozaicznych rzeczy,
> wybrzmiewają tu też jego obsesje z wcześniejszych filmów czyli kukiełki czy
> porcelanowe twarze.
Nie zgodzę się z tym, że końcówka ratuje film, bo jest on całkiem niezły jako całość. Dobry straszak, choć bez rewelacji, a aktorstwo jak na hollywoodzki horror całkiem niezłe, więc nie ma rozczarowania pod tym względem.
> Mimo, że scenariusz jest właściwie wymieszaną kalką wielu horrorów od Paranormal
> Activity (właściwie film przez większość seansu sprawia wrażenie PA nakręconego
> "po bożemu" co mi w zupełności odpowiada) przez Shutter a na Duchu kończąc to
> duetowi Wan-Whannell udaje się utrzymać zainteresowanie widza i klimat za pomocą
> gry cieni, dźwięków a także surrealistycznych obrazów. Zupełnie tak jakby
> panowie chcieli odpokutować za stworzenie jednej z najbardziej krwawych serii w
> historii kina.
Z tym się zgadzam w 100%.
Sympatyczny odcinek – Pewnie dzięki polskim akcentom tak miło się ten odcinek ogląda :)
Proszę czekać…