Kolejny niewyjaśniony wątek po prostu. Można dumać przez tydzień o co chodziło.
Nie jest aż tak tragiczny, żeby dać mu 3. Na Boga, przecież taki Resident Evil ma tutaj oceny powyżej 6.
Z tym, że ja po Transformersach nie spodziewałem się niczego więcej niż wielkich naparzających się mechów z innej planety. I to dostałem. Scott miał trochę wyżej poprzeczkę.
Mimo wszystko uważam, że 3 to za niska ocena. Ja daję 5. Bo film jest naprawdę niezły ze strony wizualnej wg mnie. I poruszył ten wątek, który mnie zawsze najbardziej zastanawiał w Alienie.
Widziałem go w IMAX i tam to 3d robiło naprawdę niezłe wrażenie, pierwszy raz od Avatara, czuję że nie wywaliłem pieniędzy totalnie w błoto.
Ale to jak dramatycznie niedopracowany jest scenariusz po prostu zasmuca.
Ogólnie ten film jest przykrym doświadczeniem.
Nie zgodzę się z tymi, którzy twierdzą, że wytykanie błędów to zbędne czepianie się. W każdym filmie można doszukać się potknięć, czasem nie da się ich uniknąć. Ale do jasnej cholery nie można obrażać inteligencji widza. Nie wiem z jakiego punktu widzenia/siedzenia trzeba wyjść, żeby tak olać sprawę.
Wyszedłem z seansu przekonany, że scenarzyści nie zadali sobie trudu, żeby wytrzeźwieć przed oddaniem filmu do kin.
Lista wymieniona przez Koralgola to nie całość. Z 10 punktów by się jeszcze znalazło. Co składa się na to, że praktycznie w każdym momencie filmu był powód do facepalma.
I nie można po prostu powiedzieć 'jestem fanem sci-fi i Aliena, więc nie zwracam uwagi na błędy' to nie tak działa.
Odrobina pracy więcej i mogła to być wspaniała produkcja. Na miarę poprzednich z tego uniwersum.
A teraz widok kobiety biegającej po cesarce tam i z powrotem z spinaczami w brzuchu będzie mnie prześladował przez najbliższe kilka tygodni.
Proszę czekać…