Ja też przeczytałem do końca nie tylko ten post ale i resztę. Powiem tak: jak dla mnie w kinie, siedząc na w miarę dobrych miejscach (na środku i nie aż tak blisko ekranu) to faktycznie czasem może miejscami nie dało się wszystkiego wzrokiem ogarnąć ale to nie przesądza o całości filmu.
Transformers 2 podobał mi się bardzo, do takiego poziomu, że z chęcią poszedł bym na to jeszcze raz.
Niewiem jak inni ale jak dla mnie sceny zrealizowane były bardzo dobrze, efekty specjalne tak samo – na prawdę dawno nie widziałem tak dobrego efekciarskiego filmu w kinie a chadzam dość często.
Co do Terminatora jak to ktoś już wspomniał – byłem widziałem i Terminator do Transformersów nie sięga.
TS mi się nie podobał, był kiepsciutki jak barszczyk. Transformersi zaś byli w znacznie lepszy sposób zrealizowani.
To co wymaga zaznaczenia w Transformersach to fakt, że ten film był faktycznie skierowany nie tylko do młodzieży kumającej już wszystko ale i dla dzieciaków.
Co do fabuły – niewiem czego tu nie kumacie, nie załapaliście całego tego wątku przyjaźni między Samem a Bumblebee ? albo to ile znaczyli dla siebie Sam i Optimus – Bay chciał na ich bazie przekazać młodym chłopcom czym jest: odwaga, poświęcenie, zaufanie. a na płaszczyźnie Sama i jego dziewczyny i tego elementu kiedy Sam nie chciał jej powiedzieć, że ją kocha a ona tak tego potrzebowała – to też jest taki motyw, który nie każdy chyba (z tego co wyczytałem) potrafił zrozumieć – a w rzeczywistości istnieje (moja narzeczona np. nie potrafiła mi tak odrazu mówić że mnie kocha zresztą popytajcie o takie przypadki znajomych).
Co do fabuły jeszcze: jedyne co troszkę mi się nie spodobało to to, że tak samo jak w jedynce kolejność rzeczy była taka "jest coś, i to coś musimy odnaleźć zanim deceptyconowie do tego dotrą". Tyle, że nagle w środku filmu nastąpiło troszkę zmian, Optimusa ukatrupili, chłopak zaczął to przeżywać i od pewnego momentu wierzyć w to, że uda się mu Prime’a ożywić za co o mały włos nie przypłacił życiem.
Fakt: ten motyw kiedy Primeowie nawiązali kontakt z Samem – był troszkę jakby hmm bajkowy, ale w inny sposób wg. mnie nie szło wyciągnąć bliżej tego co łączyło Primeów, kim byli, tym samym jak ważny był Optimus i kim faktycznie był dla niego Sam.
Co do efektów – bardzo dobrze zrealizowane.
Np. Motyw z kuleczkami, które przetransformowały się w robota który wykradł ostatni kawałek wszechiskry. Genialny pomysł z tymi minirobocikami i z tym jednym cienkim jak papier.
Inne ciekawe sceny: początkowa walka z tym dużym robotem, walka Optimusa w lesie, walka Bumblebee w trakcie tej całej sieczki w Egipcie. Było tego trochę i jak ktoś nie siedział w rzędzie nr. 3 lub 5, to wzrokiem dało się ogarnąć to co się tam działo. Albo motyw dziadunia i tego co zrobił by pomóc ludziom (a był przecież kiedyś decepticonem).
Tyle,
Jak dla mnie hit tych wakacji, zdecydowanie polecam każdemu fanowi fantastyki (Terminatora jednocześnie odradzawszy).
10/10 – nie żałuję, że poszedłem do kina i poszedł bym z chęcią na to raz jeszcze.
Ps. Muzyka tak samo było genialna – Steve Jablonsky wykonał bardzo dobrą robotę.
Ps2. Nie siadajcie pod ekranem matołki – już lepiej na samym końcu ;)
Ps3. Co do humoru w tym filmie – jak dla mnie był on OK, nie był za bardzo skomplikowany – tak więc na sali śmiali się nie tylko dorośli ale i dzieci i na pewno nie nazwał bym tego rodzaju humoru jakimś kałowym czy rzygowym – po prostu dobre, szybkie, śmieszne sceny, które są wyraźne i nie trzeba się zastanawiać czy to był żart czy był to sarkazm.
Proszę czekać…