Jagodowe noce – o wszystkim. – Po obejrzeniu "Jagodowych nocy" pierwszym pytaniem, jakie sobie zadałam, było: tak właściwie to o czym był ten film? O miłości, o podróży? O trudnych wyborach, o dylematach, o błędach? "Jagodowe noce" są tak naprawdę o wszystkim – i bynajmniej nie jest to ich wadą, lecz zaletą, bo każdy znajdzie tam coś dla siebie.
Film zawiera w sobie wiele historii, które można by było określić mianem "magicznych". Każdy bohater ma swoje uzależnienia i fobie – chodzi mi tu o zbieranie kluczy czy nałogowe jedzenie jagodowego ciasta. To czyni bohaterów bliskimi widzów.
"Jagodowe noce" wyróżniają się doborową wręcz obsadą. To atut, a jednocześnie jeden z moich głównych zarzutów. Postać wykreowana na główną, czyli Elizabeth grana przez Norę Jones wypada dosyć blado na tle Natalie Portman i Rachel Weisz. Na szczególną uwagę zasługuje zwłaszcza ta ostatnia. Fenomenalna.
Ośmieliłabym się skrytykować pannę Jones, lecz nie mogę. Swoje braki nadrobiła przepięknymi piosenkami do filmu. Jej ciepły głos stanowi idealne tło do opowiedzianej historii.
Film godny polecenia na przyjemne i mądre wiosenne popołudnie.
Proszę czekać…