Angielski kryminał policyjny – taki zestaw to gwarancja dobrej fabuły. Tak jest właśnie z Prey, choć tutaj historia jest troszeczkę przewrotna. Główny bohater, policjant z Manchesteru, zostaje niesłusznie oskarżony o zabójstwo żony i syna. Musi uciekać i dodatkowo wyjaśnić zagadkę zbrodni. Dostajemy sporą dawkę brytyjskiego klimatu, dzięki któremu odpoczniemy od tandetnej amerykańskiej estetyki. W Prey wszystko jest dużo bardziej naturalistyczne i swojskie. Gliniarze mają zmęczone twarze, sprawy toczą się żmudnie i nikt tu nie lata z bazooką w celu zniszczenia Kapitolu. Jednym słowem – witajcie w prawdziwym świecie.
Sierżant Marcus Farrow zostaje niesłusznie oskarżony o zamordowanie żony i syna. Decyduje się na ucieczkę i pragnie wyjaśnić tajemnicę zbrodni. Ścigają go byli współpracownicy. Zaczyna się walka z czasem.
Polowanie na Farrowa nabiera rozpędu, gdy detektyw Reinhardt otrzymuje informację o jego lokalizacji. Tymczasem poszukiwany odkrywa, że ktoś znajomy może mieć informacje na temat śmierci Abi i Maxa.
Detektyw Reinhardt depcze poszukiwanemu po piętach. Farrow znajduje odpowiedzi na dręczące go pytania i rozwiązuje zagadkę zbrodni, ale czy to wystarczy, by oczyścić jego imię?
Strażnik więzienny Dave Murdoch zostaje zmuszony do ucieczki z jedną z więźniarek, gdy jego córka zostaje porwana w roli zakładniczki. Nieświadoma patowej sytuacji, w jakiej znalazł się Murdoch, detektyw Reinhardt próbuje go wytropić.
Lucy zostanie uwolniona, jeśli jej ojciec wykona ostatnią trudną misję. Murdoch walczy z czasem, by spełnić żądania porywaczy, nim dorwie go wymiar sprawiedliwości.