Aviva to 12-letnia dziewczynka z dobrego domu. Ma kochających rodziców, własny pokój i wszystko, czego nastolatce potrzeba do szczęścia. Jednak jej największym pragnieniem jest macierzyństwo. Mimo młodego wieku czuje się przygotowana do roli matki i konsekwentnie zmierza do wyznaczonego celu. Kiedy udaje jej się zajść w ciążę napotyka na opór rodziny, dla której jedynym wyjściem z sytuacji jest aborcja. Po zabiegu dziewczynka decyduje się na ucieczkę z domu. Jej wędrówka przez prowincjonalne bezdroża to seria spotkań z dziwacznymi indywiduami i portret świata, który mocno odbiega od pocztówkowego obrazka Ameryki.
To bardzo ciężko film, o którym ciężko zapomnieć. W cukierkowej, przekoloryzowanej formie z tandetnym, radosnym soundtrackiem Solondz mówi bardzo szczerze o tak ciężkich tematach jak aborcja, depresja i bezsens życia. Dawno nie widziałem mocniejszego filmu. W takiej formie to połączenie niespotykane.
Palindromy – Tematyka filmu nie jest lekka, a całość ubrana w obraz dość nie konwencjonalnie. Cały film podzielony na części, które przedstawiają kolejne obrazy z życia Avivy. Trudno jest sklasyfikować film lecz pod konwencją komedii mamy dramat. Moja ocena 7/10.
To bardzo ciężko film, o którym ciężko zapomnieć. W cukierkowej, przekoloryzowanej formie z tandetnym, radosnym soundtrackiem Solondz mówi bardzo szczerze o tak ciężkich tematach jak aborcja, depresja i bezsens życia. Dawno nie widziałem mocniejszego filmu. W takiej formie to połączenie niespotykane.