Zawsze jest czas na miłość 5.3

Emily Walters jest amerykańską wdową mieszkającą w sąsiadującej z wiejskim otoczeniem dzielnicy Londynu. Kobieta nie może jednak znaleźć sobie miejsca w życiu. Nie ma głowy do takich "drobnostek" jak własne mieszkanie, finanse czy przyszłość własnego syna. Pewnego dnia poznaje ekscentrycznego właściciela osobliwej chatki znajdującej się na obrzeżach miasta. Między nimi rodzi się wyjątkowa więź, która przeczy wszystkim konwenansom. Wkrótce mężczyzna staje się celem nieuczciwych przedsiębiorców, którzy chcą go wysiedlić. Emily zrobi wszystko, aby mu pomóc, ryzykując nawet odrzucenie przez grono dotychczasowych znajomych. Mężczyzna okazuje się być wrażliwym romantykiem, a nietypowa relacja z każdym dniem przeradza się w "coś więcej". Niespodziewany romans wypełnia lukę w życiu obojga.

Recenzje

Film może być odbierany jako wskazówka dla ludzi, w pewien sposób zagubionych, jeśli chodzi o odnalezienie samego siebie. Sympatyczny film obyczajowy. 6
  • 2018-01-20
  • napisana przez
  • zobacz wszystkie moje recenzje

Miłość niejedno ma imię. Tak jest i w tym przypadku. Zawsze jest czas na miłość to film, w którym kobieta po przejściach, z problemami musi sobie na nowo poradzić w życiu. Z czasem odkrywa, że ukojenie daje jej czasowe spoglądanie przez lornetkę na pobliskie krainy. Wśród nich odnajduje bardzo ciekawego człowieka, można powiedzieć pustelnika. Co przyniesie ta relacja?

Niesamowita historia opiewająca w spore ilości ukrytego, obyczajowego uśmiechu, i napięcia ze względu na wagę sytuacji, ponieważ walczymy, o można powiedzieć emocjonalne przywiązanie do czegoś, z czym byliśmy nawet 17 lat. Zawsze jest czas na miłość to głęboka opowieść, ukazana w sposób, który dla młodszych i starszych widzów może okazać się pigułką dobrej wiary na lepsze jutro i odnalezienie swojej drugiej połowy albo chociażby sensu w tym, co nas dotyka. Produkcja daje wskazówki odnośnie naszej bliskości z osobami. Płynie z tego filmu bardzo wiele pozytywnej energii, gdyż miłość powinna dawać i daje człowiekowi radość. Obojętnie na jakim podłożu jest budowana. W tym przypadku jeszcze bardziej specyficzna, ponieważ jest to miłość osób starszych, które mierzą się już z jakimś bagażem doświadczeń. Jest ona z natury inna, możemy to zaobserwować, szczególnie kiedy idziemy ulicą. Widzimy różne okazy miłości, co wydaje się zupełnie innym wymiarem, niż to, czego doświadczamy gdzieś w naszym środowisku. Po prostu różne są uczucia, jakimi darzą się ludzie młodzi czy ci w średnim wieku. Następuje przywiązanie do siebie i zamiast wielkich wichrów namiętności, które też się pojawiają, występuje raczej nostalgia i czerpanie radości bez szaleństw. Skupienie na tej drugiej osobie, fascynacja wspólnym spędzaniem czasu i odkrywaniem co jakiś czas bodźców, które mogą nas zaprowadzić do egzystencjalnego zrozumienia.

Zawsze jest czas na miłość spełnia idealnie te warunki, daje nadzieje i gwarantuje cukierkowe przeżycia. Potencjał został w dużej mierze wykorzystany, ponieważ sam wątek walki o pewną wartość w życiu, jaką niewątpliwie jest dom (w sensie poczucia), czy to, do czego się przywiązujemy, jest istotny i dobrze namaszczony. Motyw, w pewien sposób niebezpośredni ukazania tego, że odpuszczenie walki nawet o coś małego, ale dla nas ważnego, czego jesteśmy pewni od wielu lat, nie ma sensu, nie ma racji bytu. Nie ma po co gonić za dobrem doczesnym, skoro materializm nie daje w dłuższej perspektywie czasu szczęścia. To, co nas odróżnia od innych, jest naszym szkieletem emocjonalnym. Główna bohaterka (Diane Keaton) i jej historia idealnie to pokazują, raz po raz widzimy, jak mierzy się, na nowo z życiem, dzięki nowej miłości. Następuje odblokowanie pewnych sfer jej uczuć i takiego moralnego przywiązania do własnego „ja”. Emily Walters (Diane Keaton) w kontakcie z głównym bohaterem (w tej roli Brendan Gleeson) zyskuje możliwości, potencjalne grunty, jeśli chodzi o zamianę pewnych przyzwyczajeń, które miała wcześniej w życiu. Może dlatego też ta relacja w tak szybki sposób zmierza do bliskości? Być może to jest powodem? Niestety nie zostajemy dosadnie do tego przekonani. Wadą filmu jest, w zasadzie odpowiedź na jedno z tych pytań. Tempo relacji dwójki bohaterów jest nienaturalnie szybkie. Wszystko dzieje się w kuriozalnych okolicznościach, momentami produkcja gubi rozsądek i pozbawia bohaterów jakichkolwiek obaw, wyłączając z tego jedną czy dwie dość enigmatyczne linijki dialogu. Zabrakło skupienia, szczególnie na postaci Donalda, opowiedzenia tym samym o jego przeszłości. Można było lepiej to uformować. Tym bardziej, że jest to historia oparta na faktach. Emily nie zadaje kluczowych, racjonalnych dla początku znajomości pytań, niejako ufając z natury Donaldowi.

Należy podkreślić, że ogląda się to jako sympatyczny film obyczajowy. Ciekawe dla oka są pomysły operatorów kamer, czy też całej produkcji. Możemy dostrzec ciekawe nurty, jeżeli chodzi o skupienie kamery. Świetnym przykładem jest scena realizowana, w zamyśle przez jednego operatora i na jednym ujęciu. Zmieniamy tylko skupienie, co już w kinie się zdarzyło, ale jest realizacyjnym smaczkiem w tym gatunku filmowym. Kostiumy, charakteryzacja i scenografia wskazują na wyraźny motyw ciepłej, pastelowej barwy. Ten sprytny zabieg ociepla życie starszego człowieka, które nie musi być aż tak ponure. Widzowi, bez wątpienia ułatwia to odbiór. Warto dodać, że Brendan Gleeson jako główny Donald Horner to świetny wybór. Całym sobą oddaje powagę sytuacji, buduje wątki.

Miłość w tym wieku może okazać się wielką przygodą i motywacją, do kolejnych fantastycznych wątków życiowych. Zawsze jest czas na miłość to spokojna opowieść, pozbawiona kontrowersji. Możemy na spokojnie, w wygodnym fotelu wartościować swoje dotychczasowe życie, przeżyć kilka wzruszeń i poczuć należyte ukojenie. Film może być odbierany jako wskazówka dla ludzi, w pewien sposób zagubionych, jeśli chodzi o odnalezienie samego siebie. Należy powiedzieć czasami stop i odciąć się od wymagań, presji całego społeczeństwa, żeby ciągle myśleć przede wszystkim o najbliższych i choć na moment pozwolić samemu sobie na odrobinę przyjemności.

Czy ta recenzja była pomocna? Tak Nie