Hye-yeong Baek samotnie wychowuje syna. Pewnego dnia otrzymuje wiadomość, że w miejscu, w którym znajduje się grób jej ojca, będzie prowadzona budowa. Grób trzeba przenieść. Kobieta wraz z trzema siostrami i synem jedzie samochodem na odległą wyspę, żeby wziąć udział w powtórnym pochówku. Pięć osób, które za sobą nie przepadają i mają wiele problemów plus długa podróż w jednym samochodzie, to duże wyzwanie. Kolejne pojawiają się, kiedy konserwatywny wuj nie chce nawet słyszeć o powtórnym pogrzebie bez obecności jedynego brata kobiet. Rozpoczynają się poszukiwania. Nie są one łatwe, bo brat kontaktuje się z rodziną tylko wtedy, gdy potrzebuje pieniędzy.
Piszę, bo wszystko inne mniej lubię. Piszę w przerwach od fantazjowania o upiciu się z Billem Murrayem... albo odwrotnie.

Nikt nie wychodzi z dzieciństwa cało. Nieproste, słodko-gorzkie, ekscentryczne i brawurowe kino familijne. 8

Historia rodzinna nie tworząc złudzenia optycznego idylli i bezkrytycznej wartości wspólnotowości, ale też w swoim ironicznym i prześmiewczym opowiadaniu niepopadająca w karykaturę i niewinną komedię. Takim prawdziwkiem jest film Przenieść grób. to rozpychająca się, brawurowa opowieść o krzywdzących rolach rodzinnych, o trudności przytaknięcia na zmiany i zachwianym męskim statusie nietykalności. Słodkie-gorzkie kino drogi niedążące do prostego zrozumienia i porozumienia. Całkowicie uzasadniony zwycięzca konkursu 1-2 na tegorocznym Warszawskim Festiwalu Filmowym, gdyż takiego nieprzedramatyzowanego, a jednocześnie nieobojętnego i zgrabnie napisanego debiutu pełnometrażowego może autorowi niejeden/niejedna pozazdrościć.

Przenieść grób (2019) -

Pewnego dnia cała rodzina bardziej musi, niż chce spotkać się wspólnie, by przenieść grób zmarłego ojca. Zaczyna się tam budowa i trzeba zmobilizować wszystkich. Nie jest to proste zadanie, gdyż każdy ma swój codzienny ring z rzeczywistością, a też odwiedziny rodzinnych stron pozrywają plastry z nigdy do końca zagojonych ran. Siostry ze zróżnicowanymi charakterami, przekrzykują się jedna przez drugą, ale ostatecznie docierają na miejsce. Dowiadują się, że wuj daleki od nowoczesności nie wyraża zgody na przeniesienie grobu bez obecności jedynego syna wśród córek. Kobiety muszą zawrócić dosłownie i w przenośni. Zawrócić w historii, gdyż nie mają z nim na co dzień kontaktu, a jemu również niespecjalnie zależy na podtrzymywaniu więzi rodzinnych.

Rodzina jako wartość nadrzędna. Tutaj kpiarsko poddaje pod wątpliwość ten wyświechtany frazes, który często nie znajduje uzasadnienia w rzeczywistości reżyser Seung-o Jeong. Nie bez powodu siostry niewątpliwie są różne, ale częściej utrzymują ze sobą kontakt i umieją zatroszczyć się o wzajemne uczucia. Natomiast brat outsaider kompletnie odciął się od rodziny. Nikt tutaj nie rzuca się w sobie w ramiona, gdyż spotkanie rodzinne tylko wytłuści wszystkie konserwatywne zasady, które obowiązywały w dzieciństwie, a ich konsekwencje widać po bohaterach do dzisiaj. Nikt tutaj nie jest bez zadry, ale bez jednoznacznej oceny i wydawania wyroków, a humanistycznie podchodzi do tego reżyser. Pokazuje, jak kobiety głośno podnoszą głos, bo były traktowane w relacjach rodzinnych kiedyś, jak chórki i większość z nich w dorosłym życiu dokonuje sabotażu swoich relacji z mężczyznami, nie umie w nich uczestniczyć, lub je bojkotuje, a jedyny mężczyzna w rodzinie jest wyciszony i wycofany, gdyż jako dziecko był traktowany w sposób uprzywilejowany, a jedno jego zdanie wzbudza większy zachwyt, niż kilkaset ze strony pozostałych. Kobiety czują się niewysłuchane, mężczyźni rozpieszczeni. Dlatego ich brat również jest ofiarą, gdyż nie jest uzbrojony w dorosłym w życiu w niezbędne do przetrwania narzędzia, a żył długo wyobrażeniem o nim swoich rodziców i jest kompletnie bezbronny wobec krytyki. System nikogo nie oszczędził.

Przenieść grób (2019) -

Przenieść grób to film o kruszeniu porządku z przeszłości, rzeczywistości programowanej przez patriarchalny system. W tej dziarskiej farsie familijnej nie brakuje ostrości spojrzenia, ale jest to wszystko opakowane w pozornie, niegroźną obyczajówkę. Chwilami z czułością niczym Koreeda można przyjrzeć się w tym obrazie, jak w lustrze. Nie jest on zarezerwowany tylko dla azjatyckiej kultury. Szantaż pojęciem rodziny, niezrozumienie, że najbliżsi mogą być jednocześnie najbardziej toksyczni – to globalny problem, a uczestnictwo w tym ponad wszystko to odruch bezwarunkowy, który wielu z nas powtarza, by zadowolić innych, zapominając w tym wszystkim o sobie. Nikt nie wychodzi z dzieciństwa cało.

1 z 1 osoba uznało tę recenzję za pomocną.
Czy ta recenzja była pomocna? Tak Nie

Komentarze 0

Skomentuj jako pierwszy.

Proszę czekać…