Coffee i Kareem

6,1
2,5
Coffee i Kareem to niepokorna komedia o kumplach-gliniarzach, w której dwunastoletni Kareem Manning opłaca kryminalistę, aby ten zastraszył nowego chłopaka jego mamy, policjanta Jamesa Coffee. Jednak wszystko idzie nie tak, przez co Coffee i Kareem muszą współpracować, by nie wpaść w łapy najbardziej bezwzględnego barona narkotykowego w całym Detroit.
filmoznawczyni 🎬

Tytułowa "kawa" okazała się bezkofeinowa- w dodatku pozostawiła po sobie gorzki posmak. 3

"Coffee i Kareem", który z dniem dzisiejszym trafił na platformę Netflix, to niepokorna komedia w stylu buddy movie, aspirująca do poziomu policyjnych produkcji z lat 80. Sam plakat bezpośrednio nawiązuje nawet do klasyków takich jak "Gliniarz z Beverly Hills" i "48 godzin"- w rzeczywistości jednak jest mu o wiele bliżej do miernych, choć kultowych już tytułów z początku lat 90. i laureatów Złotych Malin "Stój, bo mamuśka strzela" z Sylvestrem Stallone i "Półtora gliniarza" z Burtem Reynoldsem. Reżyser Michael Dowse rozprawił się bowiem z tematem, łącząc losy zbuntowanego czarnoskórego dzieciaka z nieudolnym białoskórym gliną i na domiar złego miał wielkie ambicję, aby te różnice dostarczały odbiorcom rozrywki przez około 90 minut. Tylko jakim właściwie odbiorcom? Tego typu produkcję zwykle skierowane są do dorastającej części widowni, z tym wyjątkiem, że ta operuje wyjątkowo wulgarnym językiem oraz nieprzyzwoitym, sprośnym i obraźliwym "humorem". Jestem przekonana, że przeterminowane amerykańskie gagi we współczesnym uniwersum nie zaangażują również dorosłych.

Coffee i Kareem (2020) - Taraji P. Henson

Fabuła kreśli się więc następująco: James Coffee jest fajtłapowatym policjantem z Detroit, któremu codzienną służbę urozmaicają niemiłe przytyki ze strony współpracowników (do tej roli bez wątpienia świetnie pasuje Ed Helms). Kiedy po brawurowej policyjnej akcji, za którą odpowiada ceniona agentka Watts (Betty Gilpin), ten umożliwia ucieczkę lokalnego gangstera, jego pozycja bynajmniej nie ulega poprawie. Prywatnie James spotyka się z Vanessą (Taraji P. Henson), matką Kareema Manninga, czarnoskórego pyskatego ucznia publicznej szkoły podstawowej (wiecznie nabuzowany Terrence Little Gardenhigh). Chłopak nie jest zadowolony z faktu, że jego matka związała się z Jamesem, a zawód mężczyzny wydaje się przekreślać jego pozycję wśród rówieśników i przyszłość rapera, o której marzy. Korzystając z okazji prosi o pomoc gangstera Orlando Johnsona (Ron Reaco Lee), aby ten dał ojczymowi nauczkę. Jednak wszystko idzie nie tak, przez co Coffee i Kareem muszą współpracować, by nie wpaść w łapy najbardziej bezwzględnego barona narkotykowego w okolicy.

"Mam 42% tkanki tłuszczowej. Wiesz, dlaczego nikt mnie nie zaczepia?"- zapyta młody chłopak. Okaże się bowiem, że to Kareem posiada dużo lepszą linię obrony niż niezdarny stróż prawa. Szybko wychodzi na jaw, że owa defensywa, którą nieustannie wprowadza w życie, polega głównie na rzucaniu mięsem na prawo i lewo, wykrzykiwaniu seksualnych gróźb oraz rasistowskich komentarzy- ten ekstremalny, stereotypowy humor być może rozśmieszy co poniektórych. Scenariusz Shane'a Macka nie jest pozbawiony prawdziwie zabawnych elementów, ale z pewnością brak mu roztropności. Umieszczanie ordynarnych dialogów w ustach kogoś, kto wygląda, jak żywcem wyciągnięty z produkcji od Nickelodeon (czyli dokładnie stamtąd, gdzie aktor dziecięcy rozpoczął swoją przygodę z filmem w "Niebezpiecznym Henryku") to wymęczony już żart. W dodatku dość żmudna narracja prowadzi nas przez gąszcz pseudozabawnej dynamiki międzyrasowej, aby w końcu po niemal godzinie zaserwować nam coś, co wychodzi poza prymitywne "nakrycie do stołu".

Coffee i Kareem (2020) - Andrew Bachelor

"Coffee i Kareem" to kilka dobrych pościgów, nieźle zarysowana narkotykowa intryga oraz jedna z tych słynnych kulminacji osadzonych w złowrogiej stalowni, w której niebezpieczne chemikalia powoli spływają w kierunku płomieni… Poza tym to prosta historia skonstruowana wokół dziecięcej fantazji, aby przejąć inicjatywę podczas pełnej wrażeń policyjnej akcji. Notę filmu podwyższają z pewnością występy charyzmatycznej nemezis, Betty Gilpin oraz Taraji P. Henson, które wspólnie wprowadzają do produkcji nutę pieprzu i nadają jej trochę charakteru. Nic więc dziwnego, że gdy wszystkie postaci gromadzą się wspólnie z jednej ze scen, coś zaczyna iskrzyć. W moim oczach film niestety nie wykracza poza standardy bezpłciowej farsy, okraszonej wątpliwym poczuciem humoru. Tytułowa "kawa" okazała się bezkofeinowa- w dodatku pozostawiła po sobie gorzki posmak.

Czy ta recenzja była pomocna? Tak Nie
Komentarze do filmu 0
Skomentuj jako pierwszy.
Więcej informacji

Ogólne

Czy wiesz, że?

  • Ciekawostki
  • Wpadki
  • Pressbooki
  • Powiązane
  • Ścieżka dzwiękowa

Pozostałe

Proszę czekać…