Niech ktoś mnie oświeci i mi wytłumaczy, czym różni się zag zagrożenie epidemiczne w siłowni czy fitnes od zagrożenia na basenie, czy nawet w hotelu. Ktoś się powinien w głowę stuknąć i to konkretnie. Raczej jet chyba odwrotnie, bo na basenie to ja nie widzę raczej maseczki na twarzy. Wydaje mi się, że w siłowni łatwiej zaprowadzić reżim sanitarny niż w hotelu czy na basenie, a nawet w kinie. Chodzi o odległości stałe i ogólnie kontrolę nad tłumem.