Dragdrop
Dragdrop

Dragdrop

@Dragdrop

Punkty
0 za dodawanie
Poprawność dodawania
Z ostatnich 30 dni: brak danych
Z ostatniego roku: brak danych
Dołączył
czerwiec 2009
Listy

Ulubione

Obejrzane

Do obejrzenia

Nie interesuje

Ulubione

Aktywność
Transformers: Zemsta upadłych (2009)

Przeczytałem Twoją wypowiedź i ze smutkiem stwierdzam, że całkowicie się z nia nie zgadzam. Niestety chyba nie rozumiesz co to jest fabuła, co to jest akcja. Nie rozumiesz tego typu filmów. To, że nie umiesz odróżnić Autoboty od Decepticonów rozumiem.To że wartka akcja Ciebie przerasta widać gołym okiem. Ten "nieudolny syf" niestety nie jest na Twój rozum i pojmowanie. Może powinieneś oceniać np takie filmy jak "poranna jesień" :). Fabuły zero, akcji zero no i muzyki zero.
Michael Bay zawsze budował wokół swoich filmów atmosferę. Zapewne stwierdzisz, że takie przeboje jak Bad Boys, Armagedon,Twierdza, Pearl Harbour, Wyspa, Bad Boys II to tez "nieudolny syf" :). Garret może zajmij się czymś innym a nie oceniaj filmy :). Proszę Cię – daruj sobie.

> Garret_Reza o 2009-06-25 13:55 napisał:
> O fabule czy zdjęciach pisać nie będę, bo a) każdy ślepy wie, że te elementy są
> tragicznie wykonane i b) nie mają w przypadku takich filmów znaczenia – ale w
> pewnym momencie będę zmuszony o nich wspomnieć.
>
> Zajmę się więc tylko efektami specjalnymi, bo to na nich film fruwa, od Jowisza
> po Ziemię. Miało być dużo bum bum, Optimus z bandą miał robić brum brum, i
> wszyscy byli by zadowoleni. Okazuje się jednak, że Bay nie umie, lub nie chce,
> robić porządnego kina rozrywkowego. Bolączki poprzedniej części przeszły do
> następnej: chaos panujący na ekranie jest tak toporny do ogarnięcia, że głowa
> mała: kupa złomu po jednej i drugiej stronie, jedna się błyszczy i wygina brwi w
> „V”, druga nie błyszczy i to całe „V” ma już zamiast twarzy. Gdy się sparzą, nie
> sposób ich odróżnić, trudno dopatrzyć się kto komu i co wyrywa. Wszystkie
> combosy idą w tym miejscu na marne, bo nijak nie da się ich dostrzec. Całą
> finezję mechanicznych piruetów szlag trafił.
> Winę za to ponosi również kamera, która robi 50 różnych ujęć na minutę, z czego
> żadne nie ogarnia całego widowiska, tylko wsadza nos gdzie nie trzeba. W efekcie
> widziałem ułamki tego, co powinienem.
>
> Kolejna kwestia: widowiskowość. Jest zerowa, lub w momentami (las) bliska zeru.
> Choćby akcje końcowe: pustynia, piramidy, na dole mrówki z karabinami próbują
> coś zdziałać (na polski: wrzeszczą ile sił w płucach). Z pozoru epika pełną
> gębą. W praktyce rzucanie ujęciami na lewo i prawo: to rozdupczają piramidę, to
> strzelają, to przybędzie znikąd kolejny robot, i jeszcze jeden, tu przeleci
> młody Indy ze swoim manekinem (wyrywając mu jednocześnie rękę), tu kilku
> żołnierzy pomacha, tu ktoś umrze… Na żadnym elemencie nie da się skupić,
> całości nie chce się więc ogarnąć… Eeee, po co tego tyle?
>
> Teraz paradoks z mojej strony: akcji jest tu zdecydowanie za mało! Dużo więcej
> jest tu elementów fabułopodobnych: czyli naćpana mamusia, drący ryja ojciec,
> drący ryja latynos, drący ryja gość w garniturze z rządu… Jakieś
> roboty-bliźniaki z topornych poczuciem humoru na poziomie przedszkolaków itp.
> Akcja w stanie czystym tutaj nie występuje. Nawet pojawienie się T-1000 nie
> przeszkadza bohaterom w pogawędce na boku („Odchodzę! Wsadzała w Ciebie swój
> język” – co z tego, że język miał 1,5 metra i wystawał dziewczynie z majtek?).
> Gigantyczna rozpierducha na środku pustyni, kamulce latają, maszynki świrują –
> ok. Ale rodzice muszą wyjść na środek i odstawić przedstawienie („Nie zostawię
> Cię! ; Musisz!”).
>
> Mógłbym trochę jeszcze ponarzekać, ale po co? Dziwne, że ktokolwiek doczytał aż
> tutaj…
>
>
> Plusy: "Jeśli Bóg stworzył nas na swoje podobieństwo… To kto stworzył ICH?" ;
> a Megan Fox zna swoje miejsce – nawet przytyła.
> Minusy: głupie, nieudolne, na siłę.
>
> 3/10.

Proszę czekać…