Aktywność

Harry Potter i Insygnia Śmierci: Część II (2011)

zaskoczenie – muszę przyznać że ku wielkiemu zaskoczeniu to co widziałam podobało mi się trochę dałam się namówić na tą część Harrego Pottera ale to co widziałam nawet mi się spodobało kilka rzeczy podobało mi się nie powiem że podobał mi się obraz ,ale to już wina kina.Zaimponowała mi gra aktorów i młodzi i starsi zagrali świetnie swoje role.To co jest ważne i nie zdarza się w filmach to ukazanie emocji ,bo zazwyczaj jest tak ,że na Amerykańskich filmach źle ukazane są emocję ,tym razem aktorzy uniknęli czegoś takiego ogląda się to bardzo przyjemnie są takie fragmenty , gdzie do widza naprawdę dociera fabuła.To co również mnie miło zaskoczyło to wspólność fabuły wszystko jest ze sobą powiązane wszystko ze sobą współgra po prostu miło się to ogląda u mnie najdziwniejsze było to ,że poszłam na tą część bez przeczytania książki ,bo tamte części widziałam po przeczytaniu książki i to był błąd ,bo zawsze książka jest lepsza od filmu i tutaj nie mówię tylko o Harrym Potterze ,ale także o innych filmach ,ponieważ książka jest bogatsza ,ale nie powiem film spodobał mi się bez czytania więc teraz zabieram się do czytania ,a no i oczywiście polecam go no i jeśli nie podobały się wam poprzednie części to i tak polecam spróbować z tą ,ponieważ ta jest zdecydowanie bardziej mroczna od poprzednich i cięższy na pewno już nie skierowany do najmłodszych odbiorców dosyć dobrze przedstawione jest tam jak zmienili się bohaterowie ,ale też również fabuła z takiej dziecinnej na taką dojrzalszą przyjemny proces fajnie będzie obejrzeć wszystkie części po kolej za jakiś rok, dwa,trzy.

Oszukać przeznaczenie 5 (2011)

takie sobie – powiem w ten sposób nic specjalnego większość śmierci tak jak było powiedziane wcześniej powtarza się z innych części i szczerze mówiąc spodziewałam się czegoś lepszego po Ericu Heissererze dla mnie najlepsza część to trójka na kolejce tam te śmierci były jakieś takie inne po prostu oglądałam ją z koleżanką a ona do dziś nie wchodzi do solarium

Proszę czekać…