Po dwudziestu latach od zaginięcia legendarnego DJ-a z Manchesteru, na Ibizie odnalezione zostaje jego ciało. Gdy jego siostra powraca na tę piękną hiszpańską wyspę by odkryć prawdę o wydarzeniach, jej porywające śledztwo prowadzi do świata klubów, kłamstw i tajemnic, zmuszając ją do zmierzenia się ze swoją ciemną stroną w miejscu, gdzie ludzie żyją na krawędzi.
Piszę, bo wszystko inne mniej lubię. Piszę w przerwach od fantazjowania o upiciu się z Billem Murrayem... albo odwrotnie.

Wakacyjna przygoda nieskutecznie chcąca czegoś więcej. Kiedy brakuje chromosomu szaleństwa i wyobraźni. 4

Ibiza jako mistyczne miejsce dowolności, całkowitej swobody i odrzucenia konwenansów, czy amoralności zjadającej własny ogon i wcale nie terenu odciętego od odpowiedzialności, konsekwencji, a swoją frywolną urodą oddalająca tylko czas poczucia bólu? White Lines pod przykrywką historii quasi kryminalnej próbuje przemycić refleksje o „opadającej fali”, o której rozprawiał kiedyś Hunter Thompson, o skutkach ubocznych życia do utraty tchu i zastanowić nad uwznioślaniem magii doświadczania, aż do obsesji, aż do skrajności, aż do śmierci. To wszystko jednak zostaje opowiedziane bez balansu między wyjaśnianiem historii śmierci brata, a odkrywaniem przez jego siostrę prawdy o sobie. Pseudofilozoficzna podróż w pozornie niebezpieczne rejony, gdzie byli hippisi wydają się być mało hipnotyzująco przedstawieni ze swoją dzikością serc. To serial, który markuje energię, brutalność i nieprzewidywalność. Białe linie nie działają, jak TE białe kreski.

Niektóre rany mogą się nigdy nie zagoić i boleśnie o sobie przypominać. To też czuje nasza główna bohaterka Zoe, której brat Alex zmarł 20 lat temu, a ona wraca do sprawy jego śmierci i osobiście chce przyjrzeć się temu z bliska. Prowadzi ją to do podróży na Ibizę – mekki, ziemi obiecanej jej brata. Weryfikuje opowieści Alexa oraz jego wizerunek sprzed lat z każdym kolejnym śladem postawionym w tym miejscu, gdzie od początku zostaje wytrącona ze strefy komfortu. Jako rozsądna matka i żona od wielu lat, nie ma doświadczenia w ukrywaniu dużej ilości kokainy, pozbywaniu się zwłok oraz wpadaniu w płomienne romanse rodem ze stereotypowych wyobrażeń kobiet o prawdziwych mężczyznach. Z jednej strony Zoe chce dotrzeć do prawdy o swoim bracie, z drugiej poprzez wiele ekstremalnych doświadczeń z czasem to okazuje się być jej własną drogą do prawdy o sobie.

White Lines jest serialem mocno pogubionym i mającym więcej chęci, niż odwagi, niedźwigającym historii. Nie posiada chromosomu szaleństwa, niezbędnego do uwodzenia nas i utrzymania apetytu, chociaż chwilowo, bliżej końca stawia odważniej kroki i ma efektowne momenty. Jednak podejmując się opowiadania o niewyjaśnionej śmierci, wwiercenia się w środowisko ludzi żyjących bez lampki alarmowej, kiedyś nurkujących w morzu alkoholu i narkotycznych omamach, teraz wyciągających z nostalgią zabawki dzieci z basenu lub nieumiejących odnaleźć się w teraźniejszości, trzeba werwy i wigoru. Nasza bohaterka oprowadza nas dosyć anemicznie z wpisaną nieakceptowaną i odbierającą autentyczność opowiadaniu infantylnością po świecie wysokich decybeli i mrocznych tajemnic, a my oglądamy to, jak zza grubej szyby. Mafijne środowisko jest wystylizowane na odłamki serialu Dynastia z bardzo prostolinijnymi charakterami i grubo ciosanymi układami. Ten światek przełamany jakąś bardzo niezgrabną ewolucją Zoe niespecjalnie się ze sobą dogaduje. Jak serial zazębia ze sobą te środowiska to naprawdę wypada to siłowo i udaje ogromną odkrywczość o wygiętym na wszelkie sposoby kręgosłupie moralnym mieszkających tu ludzi.

Bohaterowie wypowiadają często komunały, więcej się deklaruje, niż robi, a wędrówki z teraźniejszości do retrospekcji też nie produkują w widzu większych emocji. Wszystkie zdania o wyjątkowości Alexa, jego uzależnieniu od silnych bodźców wyglądają w tych wspomnieniach, jak wycinki z wyjazdu na łobuzerski biwak, a nie wyzwolonej, buchającej nam w twarz seksem i bezpruderyjnością orgii, o której tak nieustannie bohaterowie opowiadają szukając coraz to nowszym synonimów. To wszystko wygląda, jak trochę wystraszony Gaspar Noe, który spotkał zaspanego Harmony’ego Korine. Jest tak też w dużym nasileniu nijak dlatego, że serial nie wie, jak chce podejść do poruszanych, chwilami naprawdę obiecujących wątków wartości szczerości, relacji oraz ludzkich atawizmów – raz próbuje trochę z poczuciem humoru, potem jest poważny i chce pokazać ciężar długiego tripu. Na lekko, jest przezroczyście i chwilami aż zbyt irracjonalnie, a kiedy planuje ważyć coś więcej - dorzucić o eskapizmie, pokazać sen o niekończącym się i niekrzywdzącym nihilizmie, to gubi się jeszcze bardziej. Bohaterowie sami sobie często zaprzeczają, podejmują jedną decyzję, tylko po to, żeby za chwilę ją zmienić. Ta chwiejność nie dodaje naturalności, a pokazuje pewną bezradność twórców, jak wywołać zwroty akcji, żonglować naszym spokojem i zmieniać temperaturę. Na dodatek przesunięcie uwagi na naszą bohaterkę, ostry zakręt, nie wnosi wiele intrygującego i kończy się na obiecującym zamyśle. Ale jest wyliczonym chwytem na ciąg dalszy opowiadania.

White Lines nie jest dla poszukiwaczy oryginalnych historii kryminalnych, bo sławetne: morderca jest wśród nas, z czasem mniej interesuje. Nie doświadczymy też zaskakujących wędrówek w głąb siebie, czy pulsującego obłędem i nieprzewidywalnością wkraczania w pustkę w rytm nastrojowej muzyki, gdyż tej jest tak nieadekwatnie do miejsca i tematu okrutnie mało. Nie wiadomo, czy twórcy się fascynują światem, o którym opowiadają, czy zawracają marzycieli. Czy chcą zostać przy zepsutych bohaterach, czy jednak popychać ich do autorefleksji i negować oraz reperować. Z kilkoma przebłyskami, to jednak zachowawczy serial, gdzie czujemy, że ktoś sprzedał nam o wiele za słaby towar. Wakacyjna przygoda planująca niespecjalnie skutecznie coś więcej.

Czy ta recenzja była pomocna? Tak Nie
Komentarze do filmu 2
PolepioneKadry

Tak czytaj Twój tekst Bernadetto w pewnym momencie nabrałem przekonania, że dużo bardziej kwiecista i przemyślana jest Twoja recenzja.
W tym wypadku recenzja mi wystarczy, serial obejrzy ktoś inny ;-)

i_darek1x 6

Ma swoje plusy i minusy ! Już sama fabuła jest lekko naciągana ,siostra zostawia swoją rodzinę i jedzie na Ibizę . Żeby było śmieszniej trochę jej zeszło ,20 lat ;) Tam cofa się do przeszłości i bawi się w detektywa . Ogólnie jest dużo interesujących i przemyślanych scen ,ale też ma swoje ale !

Więcej informacji

Ogólne

Czy wiesz, że?

  • Ciekawostki
  • Wpadki
  • Pressbooki
  • Powiązane
  • Ścieżka dzwiękowa

Fabuła

Multimedia

Pozostałe

Proszę czekać…