Stanley Fields, urodzony jako Walter L. Agnew 20 maja 1883 roku w Allegheny w Pensylwanii, był jednym z najbardziej charakterystycznych „twardzieli” Złotej Ery Hollywood. Jego potężna sylwetka, surowe rysy twarzy oraz głęboki, chrypliwy głos uczyniły go idealnym odtwórcą ról gangsterów, bandytów i brutalnych antagonistów. Zanim jednak trafił przed kamery, Fields ukształtował swój charakterystyczny wygląd – w tym wielokrotnie złamany nos – jako zawodowy bokser. To właśnie doświadczenie z ringu, połączone z późniejszą wieloletnią praktyką w grupach akrobatycznych i komediowych w wodewilu, dało mu unikalną sprawność fizyczną i autentyzm, który stał się jego największym kapitałem w Fabryce Snów.
Rok 1931 zapisał się w jego karierze jako czas niewiarygodnej wręcz intensywności – Fields wystąpił wówczas w rekordowej liczbie 15 filmów, stając się jedną z najbardziej zapracowanych twarzy tamtego sezonu. To właśnie wtedy stworzył jedną ze swoich najważniejszych kreacji w nagrodzonym Oscarem westernie „Cimarron” (1931), wcielając się w postać Lona Yountisa – brutalnego bandyty, którego starcie z głównym bohaterem ugruntowało pozycję Fieldsa jako etatowego złoczyńcy Hollywood. W tym samym roku partnerował Edwardowi G. Robinsonowi w dramacie „Smart Money” (1931) oraz wystąpił w stylowym kryminale „City Streets” Roubena Mamouliana. Te role zdefiniowały go jako aktora, który pod maską brutalności potrafił ukryć groźny autorytet i tragiczną głębię.
Mimo że kojarzony był głównie z mrocznymi zaułkami kina gangsterskiego, Fields posiadał rzadką umiejętność komediową, wykorzystując swój groźny wygląd jako zabawny kontrast dla lżejszych postaci. Widzowie zapamiętali go między innymi z filmu „Way Out West” (1937), gdzie jako cyniczny właściciel saloonu partnerował duetowi Flip i Flap (Laurel i Hardy), oraz z występu w „Island of Lost Souls” (1932). Potrafił zdominować każdą scenę samą swoją fizycznością, co sprawiało, że nawet w niewielkich epizodach zapadał w pamięć na długo po napisach końcowych. Jego warsztat, wykuty w trudnych warunkach teatrów objazdowych, pozwalał mu na idealne operowanie głosem w rodzącym się kinie dźwiękowym.
W życiu prywatnym Stanley Fields był postacią powszechnie szanowaną za profesjonalizm i lojalność. Choć na ekranie budził lęk, poza planem cieszył się opinią człowieka o łagodnym usposobieniu, oddanego rodzinie i chętnego do pomocy młodszym kolegom po fachu. Był świadkiem transformacji Hollywood i jednym z tych aktorów charakterystycznych, bez których wielkie produkcje lat 30. straciłyby swój surowy realizm. Jego pracowitość i oddanie rzemiosłu sprawiły, że do końca pozostał jednym z najbardziej pożądanych wykonawców w branży.
Tragiczny koniec kariery Stanleya Fieldsa nastąpił u szczytu jego możliwości twórczych. Aktor zmarł nagle 23 kwietnia 1941 roku w Los Angeles w wieku 57 lat, doznając gwałtownego ataku serca we własnym samochodzie. To nagłe odejście jednego z najaktywniejszych aktorów sezonu było szeroko komentowane w ówczesnej prasie filmowej. Został pochowany na cmentarzu Forest Lawn Memorial Park w Glendale. Pozostawił po sobie dorobek obejmujący ponad 100 ról, które do dziś stanowią wzorzec dla ekranowych „twardych ludzi” i są świadectwem niezwykłej drogi, jaką przebył od bokserskiego ringu do panteonu gwiazd wczesnego kina gangsterskiego.
