> Redox o 2012-08-06 23:13 napisał:
> Jestem za, tylko, żeby nie zrobił się zastój z treściami. Bo obecnie kolejki
> dość szybko maleją.
Wręcz niebezpiecznie szybko :D
Jeśli chodzi o zdjęcia. Tom Stern to etatowy kierownik zdjęć filmów Eastwooda. Zna się na rzeczy. Ale zdjęcia faktycznie były słabe. Ciężko oceniać ile w tym winy Sterna. Ross przyjął taką konwencję, próbując chwilami stworzyć wrażenie dokumentu. W zdjęciach najbardziej denerwowały mnie liczne zbliżenia twarzy postaci.
Strasznie nierówny – Trylogię Collins przeczytałem już jakiś czas temu. Dziełem literackim ona nie jest, ale autorka stworzyła zgrabny miks znanych motywów literackich oraz faktów z historii ludzkości.
Niestety, filmowa adaptacja "żeruje" na popularności książek. Nie wiem na co poszły pieniądze z budżetu, ale ręce opadają, gdy się widzi tak niedorobione i marne efekty specjalne oraz wizualne. Kolejny minus to aktorzy. Wielkie aktorskie talenty, Lawrence i Hutcherson, nie pokazały choćby 50% swoich możliwości. Drugi plan też zdecydowanie poniżej oczekiwań. Usprawiedliwiać się mogą po części bardzo słabym scenariuszem (dialogi to kompletna porażka).
Jestem rozczarowany, bo książki pochłonąłem na raz, a przy oglądaniu adaptacji momentalnie chciałem przewinąć. Film ma sporo plusów, ale przez minusy wyżej wymienionych aspektów całość wypada przeciętnie.
5+/10
PS: Optymizmem napawa decyzja producentów dotycząca kolejnej części. Zmiana reżysera na Lawrence’a, który potrafi nawet marny scenariusz przerobić na zgrabną formę, oraz zatrudnienie scenarzysty Simona Beaufoy’a wydają się strzałami w dziesiątkę. Te osoby są w stanie uniknąć błędów swoich poprzedników.
Mimo wszystko szkoda, że tylko jedna kobieta znalazła się w tym gronie…
Mam nadzieję, że seanse 2D też będą.
Najbardziej z tego Zmierzchu ciekawi mnie, jak wytwórnia rozwiąże problem promocyjny filmu. Związek głównych aktorów zaczął się na planie i skończył się na planie. Cliché.
Coś niesamowitego – Making of tego filmu powinien stać się filmem instruktażowym dla studentów reżyserii filmowej. Świetna choreografia walk, która została mistrzowsko wyreżyserowana oraz sfilmowana. Jeden z najlepszych filmów akcji, jaki widziałem w życiu. Polecam.
8/10
Epickiego kina nigdy za wiele :)
Proszę czekać…