mimo wszystko uważam, że warto by zaryzykować – reżyser wygląda na faceta z własną wizją, koncepcją filmu. Jeśli ma powstać kolejny film dobry tylko ze względu na tematykę (Katyń), a nie scenariusz i aktorstwo, to może lepiej niech go nie kręcą. Jakoś mnie nie szokuje, że mogli być pijani. Ważne, żeby sytuacje pozornie nieprzystające bohaterom zostały odpowiednio uzasadnione – rys psychologiczny wiarygodny, a może powstanie film w miarę realny, nie kolejna martyrologia narodu wybranego…
Moja rodzinna miejscowość została odznaczona Krzyżem Grunwaldu, prawie 200 mężczyzn rozstrzelano (w tym pierwszego męża mojej Babci) i to była tragedia. Nigdy jednak się nie dowiedziałem (nie wypada zbytnio naciskać) co się stało z Żydami – było wielu, w tym jedni z najbogatszych mieszkańców – ich grobami, kolonią niemiecką (ok. 30 numerów). O tych sprawach się nie mówi, nie wypada. Wiem, że Niemcy swoje zrobili, tak samo kolonia, która gdy pojawił się okupant opowiedziała się po jego stronie, ale wiele tematów pozostaje niewyjaśnionych. To nie było Jedwabne, rzeczy które się wówczas działy są nie do wyobrażenia dla osób, które tego nie przeżyły. Chodzi jedynie o odrobinę perspektywy, na którą czas już odrobinę pozwala.
Nie wierzę w nieskazitelnych bohaterów, takich przyjemnie sie ogląda, ale życie nie jest czarno-białe i dobrze by było, gdyby to filmie udało się pokazać. Nie chce jednak oglądać bandy opojów i wykolejeńców, nawet jeśli cześć tych wydarzeń mogła mieć miejsce!
The Rock powinien zagrać w egranizacji Diablo; jest idealny do roli barbarzyńcy, albo Michael Clarke Duncan. Rock nie miał roli, która by uczyniła z niego ikonę. Jedynie, gdzie mi się podobał to w Mumii
Oceniam ich pod kątem predyspozycji do ról twardzieli, gości od rąbanek i jakoś Vin mi bardziej sie podoba. Z filmów, które lubię z jego udziałem to raptem Pitch Black i Szeregowiec Ryan (poważnie – po pierwszym seansie najlepiej zapamiętałem lądowanie na plaży i jego rolę), Statham ma więcej niezłych filmów, ale jako twardziej jest odrobinę mniej przekonujący. Prawda, że niebezpiecznie monotematyczny się staje; może to presja producentów?
Komando (1985) to film w starym stylu, obecnie klasyk. Gdyby go jednak obecnie wydać, to zostałby oceniony jako film klasy C. W gruncie rzeczy to w czasie premiery był co najwyżej filmem klasy B, ale mainstreamowym;) Tak jak filmy Diesela i Stathama obecnie. Pewne czasy nie wrócą, choć moda na stylistykę tamtych filmów z pewnością jeszcze będzie.
nie porównywałbym filmów sensacyjnych Samuel L. Jacksona, Pacino, de Niro do rąbanek z w/w plejady twardzieli. Wybitni aktorzy zagrają w komercyjnym filmie, ale jednak mają w dorobku inne, artystyczne kreacje. Nie da się tego powiedzieć o żadnym z wymienionych wyżej; choć może Stallone za scenariusz oskarowy.
Godnymi następcami są faktycznie Diesel i Statham, ale jakoś bardziej lubię tego pierwszego.
to fakt;D Stallone (albo scenarzyści) mógłby wróżbitą zostać. Arni i tak osiągnął maksimum: był najlepszym/największym kulturystą; kino akcji wprowadził na nowe tory, a jego role w Terminatorze, Predatorze i kilku innych to nieśmiertelna klasyka; a kiedy wziął się za politykę to również zdobył szczyt! Podziwiać go trzeba za konsekwencje i upór, za aktorstwo niekoniecznie;) No i ma stadion własnego imienia, a w ojczyźnie jest popularniejszy od Małysza u nas;p
Z tej trójki najniżej oceniam Seagala; jakoś nigdy mnie nie przekonał. Z jego dorobku pozytywnie zapamiętałem Liberatora cz 1 i to też bez rewelacji. Piszę z pamięci, ale Van Damme miał chyba kilka tytułów w karate lub czymś podobnym, więc pisanie o braku umiejętności niekoniecznie pokrywa się z faktami. Seagala pamiętam głównie z efektownego łamania kończyn (może nawet realniejszego od fikołków Van Damma;), ale drugi ze szpagatami i innymi wyczynami nie osiągalnymi dla zwykłych zjadaczy chleba, zawsze robił na mnie większe wrażenie.
Nieścisłości:
- Arnold przestał grać, (…), by kiedyś stał się prezydentem Stanów Zjednoczonych – nigdy nie zostanie, ponieważ urodził się w Austrii i to go skreśla.
- umiejętności Van Damme
- Keanu Reeves kolił (?) w oczy nieporadnością w Matrixach – nigdy tak nie pomyślałem, ale to subiektywne odczucie;)
Ogólnie bardzo dobry artykuł, opisujący kiedyś kultowych aktorów. Był jeszcze Dolph Lundgren, ale to raczej druga liga. Nie zgodzę się, że takie filmy przeminęly bezpowrotnie; skończył się jeden cykl, zaczął kolejny (komiksowy), a będą następne i za kilka, kilkanaście lat wrócą rąbanki, ich rimejki w których w rolach mistrzów jeszcze zobaczymi niejednego zgasłego gwiazdora. A część zostanie zapomniana…
> Grzegorz Derebecki o 2008-08-27 10:55 napisał:
> Pamiętaj, że 5 minusów nie wystarczy by ukryć twoją wypowiedź – ona musi mieć
> sumaryczną wartość na -5 czyli np jak 3 osoby dadzą Ci plusa to aż 8 musi dać
> minusa.
Chyba jednak nie sumuje, ponieważ wypowiedzi Centralnego są ukryte mając po 2-3 (w sumie) głosy na minus
Opcja mi nie przeszkadza i przynajmniej na jakiś okres testowy powinna zostać. Te pięć głosów nie będzie wcale tak łatwo złapać
http://fdb.pl/w5240,Cher,now%C4%85,Catwoman?.html
niepotrzebne faktopodone newsy:/
Proszę czekać…