Handel organami na Dalekim Wschodzie. Jak na nowego Seagala to nawet niezły film. Bez rewelacji, ale na pewno można obejrzeć do czipsów i piwa.
Oldskulowe babcie, oldskulowa muzyka i cały film aż kipi od pozytywnych wibracji. Starość to nie tylko wegetacja. No, powiedzmy starość, bo babcie mają tu po 70 lat zaledwie. Ja pitolę, to pytanie- czy nie musisz zwalić gruchy jakiemuś kolesiowi, życzę Ci niechcianej ciąży. Babcia przeklina i pali jointy. W sam raz na dobry sen przed jutrzejszą 14 godzinną dniówką. Polecam.
W całym filmie podobała mi się chyba jedynie scena spotkania Charlotte z Sarą i sesja fotograficzna. I z walorów erotycznych to chyba byłoby na tyle.
Cała reszta jest zupełnie nijaka, pozbawiona jakiegokolwiek napięcia, prowadzona w powolnym, nużącym tempie. Niby jest tutaj ta atmosfera tajemniczości i "wampirzej namiętności", ale brakuje sedna – akcji.
Fani vampire movies raczej się na tej produkcji zawiodą. Temu filmowi najbliżej chyba do Zmierzchu, a i tak jest jeszcze lżejszy od niego dlatego jako horror kompletnie się nie sprawdza.
I choć nie ma tu jakichś poważnych wpadek, to wszystko jest jednak tak odtwórcze, a historia jest tak schematyczna i przewidywalna, że jedynie wspomniana przeze mnie wcześniej scena z uroczą Alyssą Milano wyróżnia się tutaj w tej swojej nijakości. I wcale nie mówię, że kino wampiryczne musi być pełne akcji – bynajmniej, ale można to zrobić po stokroć lepiej i z większą inwencją (patrz choćby: "Addiction" Abela Ferrary).
Od biedy mozna obejrzeć
Życiowy film o chorobie śmierci.Polecam
Miło się oglądało film
Fajnie,że opisuje końcówkę karier, nawet jeśli trochę formułkami. Łatwo i słodko wchodzi. Slapstickowe wyczucie słabe w porównaniu z oryginałami.
taki sobie
@Asmodeusz Są lepsze filmy
Proszę czekać…