Z każdym kolejnym zdjęciem odczuwam coraz większą niechęć do tego projektu. Jeśli pominęli tak świetny, mały motyw jak amputacja ręki Murphy’ego który świadczył o bezduszności korporacji, jeśli kultowy projekt Roba Bottina zastąpili bezpłciowym skafandrem Kogoś Tam, to aż boję się o inne aspekty tego filmu.
Na 100% nie odwiedzę kina, nie wspieram finansowo bezsensownych remake’ów doskonałej fantastyki.
No ja uważam, że jeśli film ma do zaproponowania jedynie znany tytuł to trzeba go bezlitośnie zgnębić :)
Może to taki kompromis z wojskiem, że Don Cheadle ma mieć narodowe barwy? Bo przecieki z planu mówią, że jednak nie jest to Iron Patriot z komiksów a dobrze nam już znany War Machine.
8/10 – Najlepszy odcinek Dextera od 100 lat…no dobra od czasów Johna Lithgowa i powalająca ostatnia scena.
SPOILER
Najbardziej uderzyło mnie to, że na sam początek "Jesieni Rozstań" szybko zakończono żywot pary która najbardziej obchodziła widzów. Pozostał kompletnie nieinteresujący związek Robin i mięśniaka który wyskoczył z kapelusza oraz Teda z Victorią którego finał jest wiadomy dla każdego.
Matko jedyna, miałeś rację! To było gorsze nawet niż Burning Beekeper który do tej pory uważałem za najgorszy odcinek tego serialu. Suchar na sucharze, aktorzy modlący się o zakończenie ich kontraktów, do tego po prostu obrażające inteligencję i wrażliwość widza zakończenie ważnego wątku. Serial sięgnął dna w momencie dowcipu o wychodzeniu z mody który ma brodę dłuższą niż całe ZZ Top. Zasłużone 1/10 dla 8×02.
Jeśli dopiero teraz to zauważyłeś to aż boję się zabierać za drugi odcinek.
To tylko marna sztuczka polskiego dystrybutora, Allen nie jest w żaden sposób twórcą tego filmu, zalicza tu jedynie cameo.
4/10 – Solidni Campbell (w całkowicie poważnej roli) i Whitford oraz bezbarwna Loughlin w telewizyjnym filmie sensacyjnym przechodzącym przez wszystkie możliwe schematy gatunku (był nawet bar ze striptizem). Większych emocji nie stwierdzono a najbardziej nurtowało mnie pytanie dlaczego i dla kogo wspomniane striptizerki tańczą przy rurze w środku dnia. Obejrzeć i zapomnieć.
8/10 – Wreszcie Vincent D’Onofrio po 10 latach tkwienia w jednej roli przypomniał o swoim wielkim talencie. Jako Bob, preferujący większość zboczeń psychopatyczny, seryjny morderca jest równie odrażający co fascynujący i jednocześnie naprawdę przerażający. Do tego Lynch daje mu rozwinąć skrzydła w wielu świetnych scenach, takich jak ta z przedrzeźnianiem jednej z ofiar czy wspólne oglądanie telewizji z "Królikiem".
Być może niepotrzebnie starano się wyjaśnić genezę psychopaty, wytłumaczenie jest piekielnie mocne ale sam film jak i Vincent dałby radę bez tego. Wątek genezy prowadzi też do jeszcze bardziej niepotrzebnego finałowego zwrotu akcji który wydaje się tylko zaskoczeniem dla samego zaskoczenia. Zastanawiam się też czy w scenariuszu nie należałoby umieścić więcej scen prób ucieczki "Królika" jak i wyjaśnienia dalszych losów jednej z ważnych postaci. Mimo tych wad to mocny, "dorosły" film z jak na razie najlepszą rolą 2012 roku.
Proszę czekać…