NETIA OFF CAMERA: Demony 0
Tytułowe demony nie odnoszą się tylko do trudów okresu dorastania oraz związanych z nim zmian w ludzkiej psychice – dotyczą właściwie każdego aspektu dziecięcej egzystencji. Philippe Lesage, jak na wprawionego dokumentalistę przystało, z realną precyzją ukazuje losy młodego Felixa, udowadniając, że nawet fikcyjna historia może stać się wiernym przełożeniem emocji i wrażeń występujących w prawdziwym świecie. Słodycz miesza się tu z goryczą, a okoliczności wkraczania w dorosłość stają się prawdziwe traumatycznym przeżyciem. Demony nie są wyimaginowaną drogą ku inicjacji – losy głównego bohatera przypominają bardziej marsz po omacku przez dom grozy, jakim okazuje się świat rodziców, starszego rodzeństwa oraz osiedlowego pedofila.
Fascynacja płcią przeciwną, branie odpowiedzialności za popełnione czyny – Felix (Édouard Tremblay-Grenier) znalazł się właśnie w momencie swojego życia, w którym nie sposób zahamować zachowań, powszechnie jawiących się jako czyny aspołecznego degenerata. Początek dorastania przypomina rozdroże, na którym należy wybrać albo zabawę klockami Playmobile, albo erotyczne gierki, demaskujące zainteresowanie kobiecą cielesnością. Dziecięca niewinności i naiwność wnosi w film nie tylko zabawną interpretację oczywistych zagadnień (jak choroba AIDS, na którą główny bohater boi się, że zapadł), momentami staje się ona pokładem grozy i moralnego zgorszenia.
Philippe Lesage perfekcyjnie oddaje szereg emocji, takich jak agresja, współczucie czy nienawiść. Wprawiony dokumentalista ukazuje swoich fikcyjnych bohaterów w codziennych czynnościach, a sceny, które początkowo wydawały się być autonomicznymi historiami w fabule filmu, finalnie składają się na pełny i kompletny obraz, zgrabnie podtrzymujący tok przyczynowo-skutkowy. Momenty dłużyzn sprzyjają kontemplacji obrazu, tworząc przysłowiową ciszę przed burzą. A gdy pierwsze pioruny zaczynają uderzać w fabułę Demonów, widz zostaje skonfrontowany z szeregiem sprzecznych emocji. Dokumentalny sznyt pozwala Lesage'owi wprowadzić odbiorcę w jawny dialog z treścią opowiedzianej historii, a wyładowania atmosferyczne produkcji godzą wprost we wrażliwość publiczności. Nie sposób jednoznacznie ocenić czynów Felixa. jedno jest pewne, wspomnienia z dzieciństwa pozostaną w nim jeszcze na długi czas.
Bohaterowie Demonów to ludzie z krwi i kości, umieszczeni w świecie przejaskrawionych kolorów. Jasne barwy prowadzą cyniczny dialog z treścią produkcji. Dziecięca atmosfera kontrastuje w Demonach z naturalistyczną merytoryką świata dorosłych, a mentalne rozdarcie bohaterów filmu świetnie obrazuje sekwencja w lunaparku – neonowe karuzele mimo zabawnych rysunków i ciepłych kolorów, wydają się być monstrualne i niebezpieczne.
Demony mieszczą w sobie niepokój Hanekego oraz kontemplacyjno-obserwacyjną manierę Jarmuscha. Reżyser unika oceny czynów Felixa, zyskując obiektywny dystans do historii ukazanej w filmie. I choć rogaty diabeł ukryty jest tu w ciele każdego z bohaterów, Demony niosą za sobą olbrzymi ładunek emocjonalny – z przerażeniem na czele. To dziecięce kino skierowane do dorosłych, proszące o większe skupienia się na swoich pociechach oraz artystyczny manifest wołający o właściwą edukację seksualną wśród najmłodszych.
Moja ocena: 8/10
Komentarze 0