Redaktor na FDB.pl oraz innych portalach filmowych. Pisze, czyta, ogląda i śpi. Przyłapany, gdy w urzędzie w rubryczce "imię ojca" próbował wpisać Petera Greenawaya.

ARS INDEPENDENT: Quality Time 0

Daan Bakker dowodzi, że kino – czy szeroko rozumiana sztuka – to dziedzina, w której nie powiedziano jeszcze wszystkiego. Twórca sięga do różnych płaszczyzn narracji, miesza ze sobą media i przekaźniki. Jak nikt udowadnia, że poprzez krzyżówkę licznych języków kultury można opowiedzieć tę samą historię na 5 różnych wariantów. „Quality Time” to słodko-kwaśna awangarda w najdoskonalszym ze znaczeń.

Reżyser i scenarzysta zaprosił do współpracy każde medium – kino (w skrajnie nonkonformistycznej konwencji), animację, fotografię, a nawet… język gier komputerowych, a konkretniej oldschoolowego RPG. Każda kolejna z ukazanych historii zachwyca swoją oryginalnością i przewrotnością. Jest miejsca na śmiech, na gorycz, egzystencjalne dywagacje społeczne oraz zachwyt nad znakomitym wyczuciem obrazu i narracji.

Punkt na ekranie, wyrażający emocje niczym w pierwszych Role-Playing Games. Kolejna etiuda jako bardziej rozwinięta interpretacja wspomnianego nurtu gier, podczas której kwestie aktorów pojawiają się na ekranie wyświetlacza, a kamera stoi stabilnie, ani na ułamek sekundy nie zmieniając swojego kadru (fotografując obiekt również z lotu ptaka, symulując grafikę 2D). A może psychodeliczna podróż między czarno-białe fotografie, wyjęta wprost z koszmaru Davida Lyncha? Daan Bakker wskazuje, że rozwój sztuki doprowadza do możliwości permanentnej krzyżówki każdego z medium – korzysta z tej okazji, ani na moment nie przestając zadziwiać widza.

Nieprzypadkowo to właśnie konwencja gier RPG zostaje dostosowana do kinowego obrazu. „Quality Time” przedstawia historię 5 mężczyzn stojących u progu dorosłości. Niestety, wciąż nie mogą zrzucić z siebie gombrowiczowskiej „pupy” dziecka, którą piętnuje ich rodzina. Każdy z nich ma do odbycia pewną misję, musi obudzić w sobie wojownika i ruszyć na samotną podróż – wykonane po drodze zadania zadecydują o ich wewnętrznym samoudoskonaleniu. Naturalnie, zyskają również punkty doświadczenia!

Również same etiudy oparte zostają o różne nurty historii kina. Otrzymujemy dramatyczną nowelę filmową, w której twórca umieszcza mężczyznę fotografującego 5 miejsc. Z przyjemnym jarmuschowaniem kontrastuje wspomniane wyżej lynchowanie – fotoesej okraszony czarnym humorem i motywem horroru SF. Jakby tego było mało, jawny cytat znajdzie w „Quality Time” Powrót do przyszłości.

Bakker nieustannie podkreśla upływ czasu lub bawi się jego linearnością. Nieustannie wskazuje na zegarek i pyta, czy nie zmarnowaliśmy zbyt wielu chwil swojego życia. Seans „Quality Time” z pewnością nie należy do marnotrawstwa!

Twórca puszcza cyniczne oko do widza, bo czy faktycznie chodzi o pięć różnych historii? Dzięki zróżnicowanym środkom narracji oraz alternatywnemu wykorzystaniu możliwości obrazu, Bakker pozwala tkwić w stagnacji myśli przewodniej o niedojrzałych mężczyznach. W ten sposób widz ma nieodparte wrażenie, że przygląda się wciąż tej samej historii, opowiedzianej na kilka wizualnych i konwencjonalnych wariantów.

„Quality Time” to intermedialny flow awangardowego twórcy. Przewrotne studium psychologiczne i kulturoznawcze, przyciągające swoim innowacyjnym językiem od pierwszych chwil trwania.

Moja ocena: 9/10

Zostań naszym królem wirtualnego pióra.
Dołacz do redakcji FDB

Komentarze 0

Skomentuj jako pierwszy.

Proszę czekać…