Piszę, bo wszystko inne mniej lubię. Piszę w przerwach od fantazjowania o upiciu się z Billem Murrayem... albo odwrotnie.

Recenzja: Szron 0

Ciężko jest krytykować filmy, które mają tak ważne intencje społeczne i szczerą chęć zaangażowania się w sprawy obecne, a nie są niezobowiązującym flirtem ze światem. Jednak jeszcze ciężej ogląda się film Szron, który chce opowiedzieć o sytuacji konfliktu na Ukrainie, pokazując jak wielka niewiedza nam towarzyszy i żaden nagłówek w gazecie nie przygotuje człowieka na konfrontacje z tą rzeczywistością. Niestety narzędzia jakie stosuje reżyser Sharunas Bartas są całkowicie tępe. Nie kroją nam ani serc, ani mózgu. Nie stawiają wyzwania. To film, gdzie co chwile można krzyknąć „pudło”. On udaje, że refleksją będzie cisza. Ta jednak nie krzyczy innymi metodami. Ten bezruch niestety wynika z bezradności i braku sił narracyjnych, a nie metody porażającej widza. Ewentualnie do obejrzenia zniechęcającej.

Dwójka młodych ludzi decyduje się na pomoc humanitarną na wschodzie Ukrainy. Są zdezorientowani, średnio przygotowani, ale bardzo żarliwie nastawieni do działania. Nie wiedzą co ich czeka na miejscu, niezależnie jak wielkiej hiperboli użyją. W tym kinie drogi pojawiają się postaci, które angażują się w sytuację, ale nie brudzą sobie rąk, więc bardziej ją symulują. Ale też są charaktery, które od stóp do głów zostały zmienione przez wojnę. Ich droga jest swoistą drogą krzyżową, a mają wielkie ambicje i intencje oraz nie mogą pozostać obojętni na sytuacje. To też zmienia ich dynamikę uczuć do siebie nawzajem diametralnie.

Niestety pisanie opisu tego filmu już jest lekkim nadużyciem i minięciem się z prawdą. Nasi bohaterowie są niechlujnie skonstruowani. Ich przezroczystość, wątłość może wynikać z impulsu wyjazdu i strachu, ale nie jest to nam zakomunikowane. Widzimy dwie postaci, które kompletnie nas nie interesują. Niestety niezależnie od okoliczności i ważności sprawy, w której uczestniczą poprzez nijaką fabułę, pełną luk i dziur, droga która przebywają nie ma dla nas żadnych walorów. Szarzyzny, postępujący marazm jest tutaj budowany na poziomie obrazu, nie przekłada się na sens i ruch historii. To wszystko stoi w miejscu, fabuła utknęła, jak gdyby zapomniała tekstu, bo nie powstał. Szron jest pełen zimna, ale nas wobec oglądanego kina. Nie wywołuje żadnych emocji, jest zachowawczy, wystudzenie to jego wada, a nie nośnik wypowiedzi. Skrupulatnie budowany nastrój czystego śniegu w miejscu tak brudnym, nie idzie krok w krok z narracją, która jest jak obierki, a człowiek chce wgryźć się też i w jabłko.

Film też jest nieznośny i wtórny oraz kręci się w kółko, mimo że bohaterowie są w drodze, ponieważ jeżeli już następuję dialog, to spojleruje on sam wydarzenia. Tragizm, brak odwrotu, odrętwienie świata na to co się dzieje na Ukrainie – wszystko w pompatycznych słowach – które zdarza się, że nawet są przez niektórych powtarzane, tak mało pomysłu na siebie ma ten film. Kompletnie pogubione i nieautentyczne.

Szron to zimno, które nie odświeża mózgu oraz płuc przeczyszczając głowę i pozwalając na przemyślenie ważnego tematu, jakiego się film podejmuje. To niska temperatura, która irytuje, bo nic się nie dzieje, nabierając nas gatunek slow cinema, odmarzają nam dłonie i stopy i chce się szybko pójść z tego miejsca. Produkcja nie dźwiga tematu, którego się podejmuje.

Ocena: 3/10

Zostań naszym królem wirtualnego pióra.
Dołacz do redakcji FDB

Komentarze 1

befree 2018-02-16

Bardzo przykro było czytać tą recenzję. Akurat pracuje z kilkoma ludźmi z Ukrainy i to co się tam dzieje ciągle i ciągle jest potworne. Szkoda, że świat, my już zapomniał. Szkoda, że dla polskich programów informacyjnych była to tylko chwilowa moda, jak teraz z himalaistami. W ogóle szkoda, że tak mało się interesujemy co tam u Naszych sąsiadów przecież, się dzieje. Szkoda, że film, który próbował podjąć temat nie udźwignął go i prawdopodobnie przejdzie nie zauważony przez szersze grono odbiorców:-(

Proszę czekać…