Lewiatan 1989

Leviathan

Załoga podwodnej kopalni przypadkowo odkrywa wrak zatopionego niedaleko ich stacji statku. Zaciekawieni wynoszą stamtąd sejf, zawierający tajne dokumenty i dwie butelki wódki. Wypiwszy ją dwoje członków załogi zaczyna się zmieniać w przerażające monstra, które szukając pożywienia atakują kolejnych mieszkańców bazy.

Reżyseria
Scenariusz
Aktorzy
, ,

Zdjęcia Zobacz wszystkie 1 zdjęcie

Obsada Zobacz pełną obsadę

Peter Weller
jako Steven Beck
Richard Crenna
jako Dr Glen Thompson
Amanda Pays
jako Elizabeth 'Willie' Williams
Daniel Stern
jako Buzz 'Sixpack' Parrish
Ernie Hudson
jako Justin Jones
Michael Carmine
jako Tony 'DeJesus' Rodero
Lisa Eilbacher
jako Bridget Bowman
Hector Elizondo
jako G. P. Cobb
Meg Foster
jako Martin
Eugene Lipinski
jako Kapitan rosyjskiego statku
Larry Dolgin
jako Pilot helikoptera
Pascal Druant
jako Operator wciągarki

Fabuła

Załoga podwodnej kopalni przypadkowo odkrywa wrak zatopionego niedaleko ich stacji statku. Zaciekawieni wynoszą stamtąd sejf, zawierający tajne dokumenty i dwie butelki wódki. Wypiwszy ją dwoje członków załogi zaczyna się zmieniać w przerażające monstra, które szukając pożywienia atakują kolejnych mieszkańców bazy. Asmodeusz

Gatunek
Horror, Sci-Fi
Słowa kluczowe
potwór, mutant, dna, wrak zobacz więcej

Zobacz także

Szczegóły

Premiera
1989-03-17 (świat)
Kraj produkcji
USA, Włochy
Wiek
od 15 lat
Czas trwania
98 minut

Recenzje

Bohaterowie 'Leviathana' to podwodni górnicy, szukający w oceanie złóż srebra. Zamiast cennego kruszcu górnicy znajdują tajemniczy organizm, który infekuje ciała żywicieli, a później rośnie w nich i rozwija się, by osiągnąć formę dorodnego potwora. 3

Z zagrożeniem zmaga się stale malejący zestaw standardowych bohaterów (Lider Zespołu, Silna Kobieta, Dzielny Murzyn, Waleczny Latynos, Irytujący Wszystkich Wesołek, Który Zgodnie Z Regułami Gatunku Musi Zginąć Pierwszy itd., itd.), a podwodna baza potęguje klaustrofobiczny klimat i atmosferę uwięzienia. Brzmi znajomo? Aż za bardzo. Gdyby zamienić podwodną bazę na statek kosmiczny, byłby „Obcy” Scotta. Gdyby ochłodzić nieco nastroje, przenosząc akcję do arktycznej stacji badawczej, otrzymalibyśmy „Coś” Carpentera. A jeśli dodamy, że w tym samym roku - 1989 - Cameron kręcił głośną „Otchłań”, stanie się również jasne, dlaczego producenci zdecydowali się umieścić akcję tuż nad poziomem oceanicznego dna. Niestety, wszystkie wymienione wyżej filmy są znacznie lepsze od „Leviathana”. Ba! Lepszy (fakt, że nieznacznie) jest nawet o dwa miesiące starszy „Deepstar Six”, który opowiada z grubsza tę samą historię, ale bez pieniędzy na efekty specjalne i aktorów.

Tymczasem Cosmatos (reżyser hitowej „Cobry”) pieniądze miał, dzięki czemu pod filmem podpisało się sporo zasłużonych dla amerykańskiej kinematografii rzemieślników. W rolach głównych: Peter Weller („Robocop”), Richard Crenna („Rambo”), Ernie Hudson („Ghostbusters”) i Hector Elizondo, muzyka - Jerry Goldsmith (wcześniej autor ścieżki dźwiękowej m.in. do... „Obcego”), efekty specjalne - Stan Winston („Terminator”, „Predator”). I wreszcie, o zgrozo, twórca tej historii oraz autor scenariusza - David Peoples, odpowiedzialny wcześniej za „Łowcę androidów”, a później m.in. za „Bez przebaczenia” i „Dwanaście małp”.

A jednak wszyscy ci dobrzy ludzie stworzyli film absolutnie zły i niepotrzebny. Można by wybaczyć im nawet zerżniętą z lepszych fabułę, gdyby cała reszta grała, ale - niestety - cała reszta też jest do niczego. Aktorzy nie przekonują, drewniane dialogi drażnią, schematyzm i porażająca przewidywalność akcji najpierw irytują, a potem już tylko śmieszą... Nawet efekty specjalne bawią, zamiast robić wrażenie, czego smutnym zwieńczeniem jest kuriozalna ostateczna postać bestii z finałowego pojedynku (też zresztą słabego, bo nie potrafiącego wykrzesać cienia emocji ani z aktorów, ani z widzów).

Komu zatem można polecić ten zupełnie zbędny klon „Obcego”? Chyba tylko koneserom gatunku, którzy podczas projekcji mogą umilać sobie czas zgadywaniem, z czego zerżnięta jest dana scena lub skąd autorzy „pożyczyli” ten czy inny wątek. Oprócz wyżej wymienionych oczywistych „nawiązań” w obrazie Cosmatosa słychać bowiem dalekie echo paru innych klasycznych tytułów - nawet „Szczęk” Spielberga w ostatnich minutach filmu. Zresztą po tej scenie ręce nawet najbardziej wytrwałych miłośników kina grozy opadają bezradnie. Na szczęście to już prawie koniec filmu.

Autor recenzji: Bartłomiej Kluska

1 z 2 osoby uznało tę recenzję za pomocną.
Czy ta recenzja była pomocna? Tak Nie

Komentarze 7

Avatar square 200x200

marcin_marcinek 2010-02-20 10

ok – pozytywny 7

Czechu 2009-09-02 8

Niezły – Tak jak napisał centralny połączenie "Obcego" z "Coś" w klimatach "Otchłani". Dobry film, fajnie się ogląda, miło jest znów zobaczyć kino podobne do wcześniej wymienionych produkcji, które dla mnie są obowiązkową lekturą. Trochę końcówka mi się nie podobała, oraz te mutanty jakby nie do końca mieli pomysł jak je zrobić. Ogólnie mocna pozycja z gatunku, polecam.

Asmodeusz Czechu 2010-06-16 8

jeden z klasykow kina sf lat 80

Anonimowy 2007-03-02

Dobry film – nadnlsanflaslfalfalfalf;adfma

Zobacz wszystkie 3 odpowiedzi Ukryj odpowiedzi
mysza_007 Anonimowy 2009-01-28 8

heh…ja właśnie sobie przypomniałem , że oglądałem ten film (naprowadziła mnie "otchłań"("The Abyss") właśnie leci na tv4 też z `89) kiedyś i pamiętam , że się bałem….biorę się za szukanie właśnie ;p

edit: i już mam ;p

Asmodeusz Anonimowy 2009-08-16 8

dobry filmik w somie typowe połączenie sf i horroru ale w dobrym wydaniu

muniez1 Anonimowy 2009-08-16

niezły. Zresztą George Pan Cosmatos swoimi czasy kręcił niezłe filmy. Pamiętacie "Cobrę" albo "Tombstone".
fanom "Otchłani" polecam

Współtworzą