Gamer, filmomaniak, mól książkowy, gitarzysta amator, wielbiciel psów, artystyczna dusza oraz wielki fan talentu aktorskiego oraz urody Scarlett Johansson.
274 pkt.
182 pkt.
145 pkt.
137 pkt.
120 pkt.
119 pkt.
119 pkt.
114 pkt.
113 pkt.
108 pkt.
106 pkt.
106 pkt.
W końcu nadrobione no i muszę przyznać, że był to zaprawdę interesujący seans. Podobał mi się on nawet bardziej od X. Przede wszystkim trzeba wspomnieć o tym, że różni się od mocno od tamtej produkcji. Zupełnie tak jakby te filmy nie były ze sobą w żaden sposób połączone. Tym razem nie mamy do czynienia ze slasherem, zamiast tego Ti West zaserwował film psychologiczny z elementami horroru i to taki z rodzaju bardzo niepokojących. Mia Goth swoją kreacją przebija to co pokazała w poprzedniej odsłonie, a już tam była świetna. Rewelacyjny występ aktorski to był a ten monolog, który w pewnym momencie się pojawia, czapki z głów. Rzeczą, która zrobiła na mnie duże wrażenie podczas seansu to stylistyka tego filmu. Jestem pewny, że gdyby go nakręcono w czerni i bieli to jeszcze by na tym zyskał. Nie zabrakło też tutaj scen gore. Co prawda było ich mniej, ale jedna z nich po przez sposób w jaki została zaprezentowana zrobiła na mnie duże wrażenie. Bardzo ciekawy montaż został w niej zaserwowany. Jeżeli chodzi o samą historię to ta kręci się wokół pogoni za marzeniami oraz ucieczce od szarej rzeczywistości. Jest ona dobrze oraz sprawnie poprowadzona i dużo też zyskuje dzięki grze aktorskiej głównej gwiazdy tego filmu, o którym już wcześniej wspomniałem. Czekam teraz mocniej na MaXXXine i tego czym tam zaskoczy Ti West.
Oglądając ten film czuć w nim było taki vibe kina akcji lat 80 i 90. Z racji tego, że uwielbiam taki rodzaj kina to bawiłem się na nim wyśmienicie i żadne głupotki typu walka na topory strażackie mi nie przeszkadzały
Prosta i niespecjalnie skomplikowana historia. Ma jednak w sobie potencjał na pociągnięcie dalej i stworzenie kolejnych części. Nie ona jednak odgrywa tutaj główną rolę. Pierwsze skrzypce gra tutaj efektowna akcja i widać, że twórcy mocno skupili się na tym elemencie filmu, bo prezentuje się on wyśmienicie. Statham widać, że w formie co cieszy.