Nazif, który chcąc pomóc swojej rodzinie, zajmuje się zbieraniem złomu, z trudem wiąże koniec z końcem. Dni upływają mu za poszukiwaniu żelastwa, w tym czasie jego partnerka Senada zajmuje się domem i dwiema małymi córeczkami. Niedługo urodzi trzecie dziecko. Po powrocie do domu po pracowitym dniu Nazif znajduje dziewczynę chorą, leżącą w łóżku. Następnego dnia pożycza samochód i zawozi ją do najbliższego szpitala. Okazuje się, że dziecko, które Senada nosi w sobie, nie żyje. W jej brzuchu znajduje się pięciomiesięczny martwy płód. Sytuacja jest krytyczna - kobieta musi natychmiast zostać przetransportowana do odległego szpitala.
Diabeł tkwi w szczegółach – w unikaniu niepotrzebnej dramatyzacji i w subtelnym portretowaniu "kultury załatwiania". Nie zaszkodziłoby większe rozbudowanie.
To smutne ze ludzie żyją w takiej biedzie i nikt im pomoc nie chce.