Jean-Pierre Cargol, zdecydowanie niewykorzystany talent małego aktora. Genialnie poradził sobie z bardzo trudną rolą Victora, dzikiego chłopca z lasu. Chłopiec był wprawdzie prowadzony przez reżysera i grał raczej intuicyjnie, ale właśnie jego gra walnie przyczyniła się do artystycznego sukcesu mistrza Truffaut’a.
Pozostałe
Proszę czekać…
8.5/10 – Krótki film o człowieczeństwie. Pod wieloma względami przypomina mi mój ulubiony film (obok "Lotu nad kukułczym gniazdem") "Człowiek słoń". Obie produkcje podnoszą bardzo podobny temat, wiele podobieństw jest też w postaciach Victora i Merricka, a także doktora Itarda i doktora Trevesa.
Film Truffaut’a stanowi obiektywne przedstawienie faktów i chyba dlatego wywarł na mnie mniejsze wrażenie niż "Człowiek słoń", który jest nastawiony na wywoływanie bardzo silnych i skrajnych emocji.
Jednak nie można powiedzieć, że "Dzikie dziecko" nie porusza. To bardzo ciekawa historia, którą od początku do końca śledziłem z wielką uwagą. Film skłania do myślenia o tym, jak człowiek jest kształtowany przez wychowanie i cywilizację i kim jest bez tego.
Wielkim plusem filmu jest Jean-Pierre Cargol, którego kreacja jest jedną z najlepszych dziecięcych ról, jakie widziałem. Nie dało się nie odczuwać empatii do Victora.
W sumie jedyną wadą jaką dostrzegłem jest to, że zabrakło mi jakiegoś spuentowania, zakończenia, które szczególnie zapadłoby w pamięć.
Lubię, gdy kino porusza takie trudne, niejednoznaczne tematy, więc na pewno będę jeszcze wracał do "Dzikiego dziecka".