Whitney Houston: I Wanna Dance with Somebody —
Nie wygląda, aby filmowa biografia Whitney miała być hitem tej skali co „Bohemian Rhapsody”. Nie powinno być tu wiele nagród. Może to jednak i dobrze, bo finalnie dostajemy film jeszcze słabszy.
przeczytaj recenzję
Paradise PD —
Nie ukrywam, że niektóre żarty były mocno przesadzone i nie trafiały do mnie. Ale mimo to udało mi się trochę pośmiać.
przeczytaj recenzję
Avatar: Istota wody —
Skala tej produkcji poraża, film jest mega długi i wielki, jednak wydaje się, że również nie do końca spełniony.
przeczytaj recenzję
Inwazja barbarzyńców —
To kolejny dowód na to, że kino azjatyckie wciąż jest pełne fascynujących pomysłów, potrafi zabierać widzów w zaskakujące rejony, a jego twórcy umiejętnie bawią się oraz nas.
przeczytaj recenzję