@Barbarka88Rz
Haha, zapomnijcie, drugi raz nie dam się nabrać
ok, dzięki to wiele wyjaśnia^^
czekajcie, bo mnie zastanawia- to kto to był, przed lukiem bagażowym z nogami na plecach, i była taka rzeźnia w luku bagażowym właśnie i "nie wpuszczajcie go na statek!" ?
> Mam pytanie- w co zmienił się ten ogolony cwaniaczek (geolog) i dlaczego właśnie
> w to, bo nie zarejestrowałam tego. Macie jakieś teorie?> Quagmire o 2012-07-25 19:12 napisał:
> Chodzi Ci o tych naszych ulubionych dwóch inteligentnych ancymonów co się
> "zgubili"? Jeśli dobrze pamiętam jednemu przeżarło hełm i twarz krwią milusiego
> węża a drugiego miłe stworzonko zjadło od środka a potem uciekło.
tak, tylko zastanawia mnie dlaczego on wrócił na statek jako monstrum i zaczął zabijać współtowarzyszy?
coś mi to przypomina, chusta na czole, pióra we włosach,
Ja popieram założyciela wątku, też jestem świeżo "po", i pierwsze słowo jakie przyszło mi do głowy po wyjściu z sali to "ŻAL".
W niniejszym wątku zostały wymienione chyba wszystkie błędy które nie sposób było nie zauważyć (chciało mi się płakać z bezsilności jak zobaczyłam choćby toczący się statek, laskę po cesarce, głaskanie węży).
Ogólnie to ogromna przewidywalność, przez co film nie jest w ogóle straszny, (brutalny owszem, czasem zamykałam oczy bo nie lubię widoku otwartych złamań i ogromnej ilości krwi), zero tajemniczości i zero klimatu. Czasem przydługie i nudne sceny, męczące.
Zmarnowane 15 zł, ale fakt- bardzo chciałam to zobaczyć. Najlepsze sceny w zwiastunie. Czekajcie na wersję internetową, szkoda kasy na taki chłam. Nie rozumiem też dlaczego zrobili 3D, nie było scen potrzebnych ku temu. Daję 5/10 bo jednak fajnie zrobiono Inżynierów i ogólnie lubię kosmos. Chyba po prostu zbyt wiele oczekiwałam po tym filmie.
Mam pytanie- w co zmienił się ten ogolony cwaniaczek (geolog) i dlaczego właśnie w to, bo nie zarejestrowałam tego. Macie jakieś teorie?
PS. Muszę się pożalić, że obok mnie w kinie siedział jakiś gimbus, który chyba pomylił kino ze stołówką. Nawet nie chodzi mi o ten jego megapopcorn, od którego już zapachu mnie zemdliło, ale gość miał ze sobą jeszcze frytki (które dostał chyba z samego dna, głębin niezmienianego od miesiąca oleju) i jakieś hamburgery ze starego psa. Myślałam że przesadzam, ale koleżanka obok mnie też poczuła odór jego jedzenia. A po wszystkim jeszcze pisał długiego smsa i świecił komórą.
Film mi się także podobał, daję nawet 8/10
ciekawy, nieźle wykonany, warto obejrzeć
najbardziej to spodobał mi się Loki,
niestety pierwsze dobre wrażenie zepsuł w Avengersach- co za łajdak!
przyzwoity – niezła polska produkcja z lat 90-tych,
kto pamięta te czasy, będzie zadowolony, kto nie pamięta- wątpię, ale warto spróbować.
świat tu wygląda zupełnie inaczej, zupełnie inna moda, inne wartości, światopogląd, kawa w szklance, komputer to szok, amerykański sen,
pomimo tego jest kilka rzeczy dla których nadal warto oglądnąć tą produkcję,
niezły scenariusz, kilka dobrych pomysłów, niezłe dialogi i teksty (m.in. nigdy się do niczego nie przyznawaj), które myślę że zasługują na miano kultowych.
czasy świetności Jakimowicza, warto zobaczyć kim był i dlaczego jego upadek był aż tak wielki,
młodziutki i cudowny Zbigniew Suszyński, z tym swoim głosem.
6-7/10 jest ok,
ale już nie wrócę do niego z własnej woli,
Słyszałam wiele pozytywnych opinii na temat tego filmu i bardzo chciałam go obejrzeć. Udało mi się to dopiero wczoraj, ale pomimo że to nie pora na takie filmy (z bożonarodzeniowym nastrojem), niesamowicie mi się spodobał i jestem nim absolutnie oczarowana. Jak rzadko kiedy, spełnił moje oczekiwania, a nawet je przerósł.
Film jest bardzo ciekawy i wciągający, intrygujący. Sprawnie wykonany z b. dobrą obsadą. Bardzo refleksyjny i mocno wzruszający. Posiada kilka scen komediowych ale głównie to dramat (?), romans. Oczywiście jest naciągany, ale to nie przeszkadzało w tym przypadku. Idealnie nadaje sie do obejrzenia w okresie świątecznym.
“Love Actually” nie oglądałam jeszcze, muszę to koniecznie nadrobić:)
daję 9/10 aby podnieść średnią, bo uważam że jest jedną z lepszych polskich komercyjnych produkcji ostatnich lat i dlatego że mnie bardzo wzruszył.
Burton i Deep – Film jest ciekawy i intrygujący, dość oryginalny na swój sposób,
czasami naprawdę śmieszny (kilka mocnych scen), czasami groźny i ponury,
zdecydowanie nie należy do najlepszych produkcji "duetu" Burton-Deep, ale warto się z nim zapoznać,
dość przeciętny jak na taki potencjał, wiele z najlepszych scen w zwiastunie,
ale podoba mi się, choć pod koniec zaczął mnie trochę nużyć.
Ogromnym atutem filmu jest jego gwiazdorska obsada, dla samych aktorów warto go obejrzeć, ich nazwiska przyciągną widzów do kin i prawdopodobnie gwarantują sukces kasowy produkcji.
Drugim plusem jest fenomenalna ścieżka dźwiękowa, soundtrack jest fantastyczny.
Dla fanów twórczości Burtona, gry Deepa i tematyki wampirów.
daję +7/10
Proszę czekać…