> juskowiak o 2013-03-29 07:09 napisał:
> zdecydowanie najgorszy. nie wiem czy gorszy jest poziom filmu czy swiadomosc ile
> w USA jest debili.
> 3/10
Wbrew pozorom w każdym kraju poziom "debilizmu" jest zbliżony:
http://pl.wikipedia.org/wiki/Eksperyment_Milgrama
> Quagmire o 2013-03-27 21:40 napisał:
> Trochę szkoda, że historia przedstawiona w tym dokumencie jest chyba jednak
> trochę ubarwiona
> http://www.wprost.pl/ar/391659/Filmowe-kamstwa/
Film został nakręcony zgodnie ze sztuką robienia dokumentów. Jest to rodzaj subiektywnego filmu dokumentalnego, co oddaje lepiej tytuł oryginalny ("W poszukiwaniu Sugar Mana"). Historia opowiadana jest z punktu widzenia Steve’a Segermana, który podjął się próby odnalezienia Sixto. Stąd pewne fakty, jak na przykład popularność muzyki Rodrigueza w Australii, została pominięta, co okazało się słuszną decyzją. Czyli dlatego akcja dzieje się w dwóch krajach – RPA i USA. My nie znamy muzyki naszych sąsiadujących krajów, a skąd przeciętny mieszkaniec RPA miał wiedzieć, że Rodriguez jest jeszcze popularny w Australii?
Z tego co oglądałem wywiady z reżyserem, to on świadomie pominął popularność Sixto w Australii czy Nowej Zelandii, a paru innych rzeczy (właśnie ustalenie kwestii, skąd przywędrowała muzyka i do kogo trafiają pieniądze ze sprzedanych płyt w RPA) po prostu nie zdążył nakręcić. W każdym wywiadzie podkreśla, że film nie jest skończony.
Dobre stylowe plakaty. Prostota przede wszystkim.
> Quagmire o 2013-03-26 09:19 napisał:
> To był film erotyczny?! :)
No też mi to nie pasowało w opisie, ale wyszedłem z założenia, że pewnie sceny gwałtów zaliczył do erotyki, bo wszystko pozostałe pasuje jak ulał:
http://www.telemagazyn.pl/program-tv/3551549003,bez_litosci,id,t.html
Na razie rozczarowanie – Temat aż się prosi o dystans, pewnego rodzaju ironię, ale serial został nakręcony ze śmiertelną (sic!) powagą, nie licząc kobiety, która przyszła zrobić zastrzyk Kierenowi. A na przykład spotkanie takiej grupy wsparcia truposzy aż się prosiło o jakieś niesmaczne żarty, bo samo w sobie jest zabawne. Dlatego na razie średnio, ale zobaczymy, co następne odcinki przyniosą.
Obok HoC najlepszy serial tego sezonu – Zdecydowanie jest to najlepszy serial rozrywkowy, jaki pojawił się w mijającym sezonie. Niesamowicie wystylizowane walki, pościgi i strzelaniny sprawiają, że nie da się na nim nudzić. Antony Starr bardzo przypomina Raya Stevensona – bezwzględny, brutalny, ale mimo wszystko dobry. Ciekawa koncepcja stworzenia dwóch silnych antagonistów – Kaia i Królika. Pościg w stylu gier RPG czy strzelanina w barze, jakie widzimy już w pierwszym odcinku, krwawa walka z bokserem w trzecim odcinku – one najlepiej oddają styl serialu.
Świetnie się na nim bawiłem, choć trochę finał sezonu sknocili, ale z utęsknieniem czekam na kolejny sezon.
9/10
Nie wiem, czy to żart, ale tytuł raczej się odnosi do marki samochodu ;)
To jest jak najbardziej bajka familijna, dla całej rodziny. Mało tego, podobno bardzo dobra. Miała premierę na tegorocznym festiwalu w Berlinie i zebrała tam pozytywne recenzje, więc wątpię, żeby dorośli na niej ziewali.
Mam kłopot z tym filmem – Za kilka lat nowy film Dominika może się okazać jedną z najbystrzejszych fabuł ukazującą przemiany społeczne w Ameryce, jednak teraz ta przyjęta przez reżysera konwencja może nieco drażnić. Film składa się z długich scen dialogowych, między którymi usłyszeć można z telewizji bądź radia wiadomości polityczne. Niestety, według mnie te mnożące się wstawki spikerów wypadają dosyć sztucznie, często wydają się nie mieć związku z tym, co dzieje się na ekranie.
Film sam w sobie jest nierówny. Niektóre dialogi to poezja, inne wypadają tragicznie. O dziwo, z obsady najlepszy okazał się Scoot McNairy. Mimo że jego postać jest dosyć irytująca, to on potrafił nadać jej cechy, dzięki którym widz może poczuć do niej sympatię.
Jednak po "Zabójstwie Jesse’ego Jamesa…" oczekiwałem czegoś znacznie więcej po Andrew Dominiku.
6/10
Proszę czekać…