Póki co najlepszy odcinek – Zdecydowanie najlepszy z dotychczasowych odcinków. Wreszcie serial przestał być chaotyczny, rozwinął się wątek główny, parę spraw stało się jaśniejszych i przede wszystkim coś się zaczęło dziać. Mimo że odcinek mało straszy, to póki co jest zdecydowanie lepszy od poprzednich. Miło patrzeć, jak się serial rozkręca – zobaczymy, czy "Halloween: Part 2" utrzyma poziom. Końcówka tego odcinka zapowiada wiele dobrego dla widza. Szkoda tylko, że zabrakło młodej Moiry.
Do pewnego momentu film jest znośny, średni, ale czym dłużej on trwa, tym bardziej tragiczny się staje. A końcówka aż daje do myślenia, czy przypadkiem od tych ciągłych zmian twarzy głównych bohaterów nie pomylono scen przy montażu z innym filmem. Ostatnie dwie sceny jakby żywcem wyjęte z jakiegoś beznadziejnego romansidła.
4/10
Średnie – Kolejny "baśniowy" serial tej jesieni. Ale podobnie jak "One Upon a Time", "Grimm" również nie zaczął rewelacyjnie. Póki co nadal fabuła wydaje się być słaba, do tego drętwi aktorzy. Zobaczymy, co dalej z tego wyniknie.
Dobry – Zdecydowanie lepszy odcinek od tego sprzed tygodnia. Przez Andrzeja nadal głównie przemawia jego upartość, rozgoryczenie, gniew i żal o przeszłe sprawy, ale w tym odcinku widać, że jest świadomy swojego postępowania, czego zabrakło tydzień temu.
Kolejny odcinek z genialnym zakończeniem – Chyba żaden inny serial nie funduje nam takich dobrych ostatnich scen odcinków jak "Six Feet Under". Tutaj mamy kolejny odcinek, gdzie ostatnia scena jest błyskotliwym podsumowaniem całego odcinka – gdy rodzina zasiada przed telewizorem, oglądając "Simpsonów". Każda z tych osób mogłaby coś powiedzieć na temat "Przychodzić i odchodzić" – jak sugeruje tytuł odcinka.
Typowy średniak – Sprawnie zrealizowany film bez żadnych dodatkowych atutów. Nie ma do czego się za bardzo przyczepić, ale również nie ma go za co wyróżnić.
Lekki spojler Ponadto nie za bardzo przekonała mnie nagła zmiana nastawienia do życia pani Tainot, która ze zgorzkniałej kobiety stała się pełna namiętności i pogody ducha.
5/10
Dobra, dobra, mi też się serial podoba, ale kiedy przestaniecie umieszczać recenzje w newsach i to jako temat dnia? Wcześniej wspominaliście o pierwszych odcinkach, ale teraz leci drugi tydzień i nadal umieszczacie tutaj recenzje.
Liczył na coś nowego w tym temacie – Ile to już filmów powstało, gdzie dwójka bohaterów zamienia się ciałami. Oglądając "Zamianę ciał", nachodzi mnie pytanie, po co kolejny film z tym motywem głównym tworzyć, skoro on nic nowego nie wnosi do tematu. Daję mu 5/10 tylko dlatego, że niektóre żarty mnie naprawdę rozbroiły. Ale fabuła do przewidzenia, więc film nie budzi większego zainteresowania.
PS: A tak na marginesie, muszę stwierdzić, że Leslie Mann ma bardzo ładne piersi, aż pozazdrościć Juddowi Apatowowi :]
Powiało nudą – Pierwszy odcinek rozczarował. Zarys akcji wydawał się nie mieć końca. Nic tak naprawdę się nie wydarzyło w tym epizodzie, co by przykuło uwagę widza. Zobaczymy, jak dalsze odcinki będą wyglądać. Mam nadzieję, że nie będzie żadnych retrospekcji z czasów, gdy baśniowe postacie żyły w swoim świecie, bo w tym odcinku bardziej one zawadzały w budowaniu napięcia, aniżeli pomagały.
5/10
Kończę właśnie pierwszy sezon, który obejrzałem w 4 dni, więc za jakieś 2-3 tygodnie powinienem całość mieć za sobą.
Również za największy atut uważam indywidualnych bohaterów (a właściwie bohaterki). Każda na swój własny sposób budzi zainteresowanie.
Proszę czekać…