@roksana_goly

Aktywność

Postać Franka Hackmana aż prosiła się o powrót. Wyszedł chyba najlepszy odcinek czwartego sezonu. Poza tym, po tragedii – wejście Sonny’ego w mrok. Potem niby było już lepiej, ale zemsta musiała się dokonać.

"In the Air Tonight". Kiedy odcinek rozpoczyna się tą piosenką jest nadzieja, że będzie dobrze i… nie było tak źle. Pokazano urywki z życia Sonny’ego (wybrano najlepsze sceny z poprzednich odcinków). "Wiesz, że gdzieś jest kula poznaczona dla ciebie?" Odcinek z Evanem to też był sztos. "Człowiek powinien żyć, a nie tylko egzystować" – Izzy Moreno.

Stanley Tucci ponownie w roli Franka i ponownie wypadł rewelacyjnie. Szkoda, że scenarzyści nie dali szansy Ginie i Sonny’emu. To byłoby ciekawsze od tych wszystkich przypadkowych romansów.

Konkurencyjny gang… policjantów, czyli stróże prawa jako bandyci. Wcześniej już był odcinek w podobnym klimacie i to lepszy. Tutaj trochę wiało nudą.

Ciekawy odcinek. Ofiara gwałtu, która próbuje wrócić do normalności, uporządkować swoje życie, ale wszyscy jej to uniemożliwiają. "Beaks mnie zgwałcił, sąd mnie zgwałcił, a teraz gwałci mnie prasa."

Członkowie karteli narkotykowych pomagają w schwytaniu pedofila zabijającego dzieci. Mocne i pomysłowe. Na końcu zabawili się nawet w proces, a Sonny wystąpił w roli adwokata.

"Dawniej szanowali wodza"… ale dawniej wódz był innym człowiekiem. Niezły pomysł – grupa Indian bawiąca się w mścicieli. Młodzi narwańcy, którzy myślą, że robią dobrze i wychodzi jak wychodzi.

W odcinku Lisa Marie (niestety na krótko), czyli eks Tima Burtona i babka, która zagrała kosmitkę z wielkim łbem w "Marsjanie atakują". Tony Plana w roli psychola świetny. Odcinek ma fajny mroczny klimat.

"Chciałem cię wyciągnąć z bagna, jesteś miłą dziewczyną…" – powiedział klient do Giny pod przykrywką. Odcinek z wątkiem politycznym. Niezły, ale szału nie ma.

Nie ma Caitlin i atmosfera od razu wraca na lepsze tory. To nie jest wysoki poziom, ale przynajmniej byli Izzy i Manny i… "Dobry, zły i brzydki." Wyszło komediowo.