Lista produkcji, gdzie w trakcie lub po napisach końcowych, pojawiają się jeszcze jakieś dodatkowe sceny albo wpadki z planu. Uzupełniam na bieżąco.
TROCHĘ SPOJLER → Fajnie, że film odcina się od dotychczasowych produkcji o "Mumii". Nie ma tu przygodowego klimatu z Brendanem Fraserem ani sensacyjnej akcji w stylu Toma Cruise’a. Powstał klaustrofobiczny horror, który skojarzył mi się z "Egzorcystą". Dobrym zabiegiem było wprowadzenie postaci babci, która wniosła do fabuły komediowe akcenty, np. scena z obcinaniem paznokci i to jej "O kur…a". Rozśmieszyło mnie to. Najsłabszym punktem opowieści jest dla mnie postać matki dzieci. To bohaterka, której nie potrafiłam polubić. Jest irytująca, a swoje wyrzuty sumienia próbowała na siłę ukoić opieką nad "córką". Zakładając, że nie miałaby do czynienia z mumią, tylko dzieckiem z traumą, potrzebującym fachowej pomocy, które przez osiem lat było przetrzymywane nie wiadomo gdzie, i nie wiadomo co z nim wtedy robiono, jaki skutek miały przynieść jej działania? Zakończenie w punkt… "Na pewno wiesz, co teraz będzie…"
Mało wyraziści bohaterowie, zarówno pierwszo-, jak i i drugoplanowi. Konflikt między kuchnią tradycyjną a molekularną potraktowano po łebkach. Szkoda, bo ta druga wydaje się być naprawdę interesująca, a po obejrzeniu tego filmu można się do niej tylko zniechęcić.
Rozczarowała mnie gra Ralpha Fiennesa. Nie odnalazł się w formule lekkiego romansu, wypadł w swojej roli sztywno. Jennifer Lopez zagrała o wiele lepiej, naturalniej i z dużą lekkością, przez co całkowicie przyćmiła swojego filmowego partnera. Fabuła naciągana, ale taki urok komedii romantycznych.
Proszę czekać…