Lista produkcji, gdzie w trakcie lub po napisach końcowych, pojawiają się jeszcze jakieś dodatkowe sceny albo wpadki z planu. Uzupełniam na bieżąco.
Ładne zdjęcia, przyjemny soundtrack, cała reszta tragiczna. Nudna fabuła, dialogi z pupy i Mickey Rourke po nieudanej operacji plastycznej. Nie potrafię zrozumieć, po co zaangażował się w walki bokserskie, dał sobie zniszczyć twarz, nic sensownego z tego nie wynikło, a kariera filmowa legła w gruzach. Dopiero po "Zapaśniku" wydawało się, że ruszy do przodu, a ostatecznie wyszło jak wyszło. O samym filmie pamięta się chyba tylko przez ostatnią scenę erotyczną.
"Kocham cię od tak dawna i nigdy nie zapomnę." O miłości mimo tragedii, mimo oddalenia od siebie przez tyle lat, mimo wszystko. Bardzo dobre role kobiece, a Kristin Scott Thomas po raz kolejny pokazała, że doskonale odnajduje się w każdym gatunku. / "Najgorszym więzieniem jest śmierć jedynego dziecka. Nigdy się z niego nie wychodzi."
Film z fajnym klimatem, wizualnie na plus, fabuła też całkiem niezła, a potem bang w postaci finału, który jest tak głupi, że jako widz czuję się tak, jakby ktoś obraził moją inteligencję. Co to miało być? Klimaty "Adwokata diabła" dla ubogich?
Proszę czekać…