Piszę, bo wszystko inne mniej lubię. Piszę w przerwach od fantazjowania o upiciu się z Billem Murrayem... albo odwrotnie.

RECENZJA: Blask 0

W kinie niezbędnym zmysłem do odczuwania i odbierania świata ekranowego całymi garściami jest wzrok. W życiu niekoniecznie. Odczuwanie nie jest zależne od doskonałego wzroku, emocje też nie są temu podporządkowane. Można doświadczać wiele, widząc niewiele. Taką wrażliwą historię o metaforycznym spojrzeniu, w formie przypowieści, snuje Naomi Kawase w Blasku, który ma tak wiele znaczeń.

Nasza bohaterka zajmuje się audiodeskrypcją. Uczestniczy w zajęciach dla niewidomych, próbując uzupełnić ich doświadczenie z filmem, swoim szczegółowym opowiadaniem. Oglądający po zajęciach komentują, dają jej swoje uwagi. Misako naprawdę wkłada ogromny wysiłek i angażuje się – obcuje cały czas ze zmysłami. Jednak trudnym jest zrozumieć świat człowieka niewidomego, jeżeli samemu widzi się wszystko. Wśród uczestników grupy jest Masaya. Jest on częściowo niewidomy, kamera daje nam szansę zobaczyć, jak widzi jeszcze fragment zanikającego przed oczami mu świata. Tylko przed oczami, nie w pamięci. Był, próbuje być dalej, znanym fotografem, co wzmacniałoby jego niezgodę na ślepotę. Jednak on wydaje się być pogodzony z losem, gdyż wierzy, że jego zdjęcia nie wzbudzają takiego zachwytu tylko dlatego, że dobrze widział. Odczuwał też rzeczywistość innymi zmysłami – produkował emocje w odbiorcy, gdyż sam stawiał na nie nacisk podczas wykonywania fotografii.

I o tym na granicy bajki, jednak wracającej regularnie na ziemię, opowiada swoim charakterystycznym stylem, doceniania niuansów i drobiazgów na każdym poziomie Kawase. Buduje bardzo koronkowo i z ogromnym wyczuciem nieregularną, pełną znaków zapytania i różnych temperatur relację między Misako a Masayą. Ona naturalnie pragnie się nim opiekować, on w ogóle nie czuje takiej potrzeby. Mężczyzna chce grać w życie na tym samych zasadach, bez dostawania forów z jakiegokolwiek powodu. Dla osoby widzącej często większą tragedią jest patrzenie na osobę niewidzącą, niż dla tego kto ten wzrok stracił – zdaje się czule opowiadać Kawase. Pokazuje dominację uczuć, biorących się nie z patrzenia. Masaya nie zwrócił uwagi na bohaterkę z powodu jej atrakcyjności, urody zewnętrznej. To jest blask, który człowiek odczuwa nie musząc otwierać oczu, bo odczuwa go sercem. Jest to opowiadane bez pełnego sentencji zadęcia.

Powstaje przypowieść filozoficzna o tym, że najważniejsze jest niewidoczne dla oczu, ale bez oczywistości i wykoncypowanych melodramatów, a z prawdą, chropowatością i pięknem wziętym z przyglądania się ludzkim relacjom, a nie ckliwego cytowania czegoś cudzego. Zdania tworzą się poprzez czujność autorki i nacisk na osmozę psychiczną, która powstaje między bohaterami i żyje, jak gdyby rozwija się sama, już poza jej scenariuszem. To daje niesamowite wrażenie – kojące – za chwilę parzące. Jednocześnie ta realna nieregularność stawia piękny wielokropek w historii.

Do tego wszystkiego, ciepłe kolory kontrastujące z zimnem w innych sytuacjach, również stają się komentarzem i bohaterem Blasku. Kadry mają swoje zadanie, są hipnotyzujące, ale nie odwracają naszej uwagi od światła bijącego z czasem coraz bardziej od bohaterów. Paleta barw mówi za nich o uczuciach, które się pojawiają i zmieniają.

Blask to uczucie, nie doświadczenie oślepienia światłem. Kawase swoim filmem, jak w poprzednim, przypomina o sztuce czujności i uwagi w kinie oraz o wartościach, które gdzieś przelatują we współczesnym świecie przez palce i tyle oglądamy, ale czy naprawdę coś z uwagą widzimy i zapamiętujemy na całe życie? Blask to wielopoziomowe doświadczenie.

Ocena: 8,5/10

Zostań naszym królem wirtualnego pióra.
Dołacz do redakcji FDB

Komentarze 2

Avatar square 200x200
befree 2018-01-16

Po seansie stwierdzę, czy recenzja była dobra:-P, ale na pewno zachęciła mnie do sięgnięcia po tytuł nieznanego mi dotąd reżysera.

Proszę czekać…