Piszę, bo wszystko inne mniej lubię. Piszę w przerwach od fantazjowania o upiciu się z Billem Murrayem... albo odwrotnie.

Recenzja: Kurier 0

Czy film Kurier zakwalifikować do kina historycznego, biograficznego, akcji? A może to hybryda i jednoznacznie umiejscowienie nie odda jakości tej historii? Nie odda, ponieważ nie ma jej zbyt wiele. Ciężka ręka autora doprowadza tę produkcję do emocjonalnie nieangażującej, o niskiej temperaturze, przezroczystej. Nie jest to żadna propagandowa tuba, a spięty i bez pomysłu oraz papierowo opowiadany życiorys Jana Nowaka-Jeziorańskiego, gdzie pierwsze tło ma ostrość nastego.

Bohaterem naszej historii jest Jan Nowak-Jeziorański, kurier. Zastajemy go w momencie samotnej misji, podczas której ma dostarczyć ważne wiadomości i dane determinujące wydarzenia w Polsce i losy II wojny światowej. Generalnie dorwać chcą go wszyscy. Wrogiem może być każdy kogo napotka, a w istnienie przyjaciela ciężko w tym momencie historii i napięcia uwierzyć. Próbuje dotrzeć do miejsca przeznaczenia napotykając po drodze różne przeszkody, przyglądając się pełnej niepewności rzeczywistości.

Problemów z tym filmem, tyle co obietnic na jego temat i uzasadnionych oczekiwań. Przecież autorem tego obrazu jest z trochę wietrzejącym językiem filmowym, ale dalej charakterny Władysław Pasikowski. A tu jest raczej obrazek. Ani to wykuty posąg dla tytułowego bohatera ani jego uczłowieczenie. W tej maszynie motorniczym jest bylejakość. Autor nie ma się na czym przewrócić, czy mieć problem ze zmieszczeniem w zakręcie, bo nie ryzykuje, nie żongluje, a sensacją może być fakt, że nie udało mu się wszczepić w opowieść żadnymi metodami kina sensacyjnego. To historia odcedzona od jakichkolwiek uczuć.

Scenariuszowa bladość i bieda (nie tylko w aspekcie wizualnym, bo kino udowadniało, że można to nadgonić) doprowadza nas do historyjki, która nie robi z widzem nic prócz przemieszczania nas od punktu „a” do punktu „b” z totalnie bez wyobraźni, stereotypowymi wizerunkami złych i dobrych. Do tego zamiast dialogów panowie, których spotka nasz kurier, jak i on sam, wygłaszają same natchnione i pełne emfazy hasła. To jest kino, które naoglądało się dużo szpiegowskich produkcji, ale od początku jak gdyby już wyczerpane i mające jedynie energie na ich naśladowanie.

Nijakość opowiadania oraz brak wirtuozerii chociaż cząstkowej doprowadza do sytuacji, gdzie plot twisty są zrobione z tak wielkim wstępem albo są tak wytłuszczone, że nie spełniają podstawowej roli i tracimy jakikolwiek element zaskoczenia. Tak samo nieskutecznie zbudowane są relacje. W tej chęci upchnięcia kilku gatunków filmowych poprzez różne próby i paradoksalnie dynamiczne tempo (ale tylko fizycznie, bo jest to finalnie kino prowokujące uczucie nieznośnie się rozciągającego) nie powstają żadne wiarygodne zażyłości. Nie ma iskry, impulsu, tylko spiłowane paznokcie i ta wątłość najbardziej uwydatnia się podczas markowania emocji między kurierem, a towarzyszącą w historii (ważną tylko na papierze) postacią Doris. Ma ona wodzić i uwodzić, być takim dopełnieniem naszej, polskiej wersji historii o Jamesie Bondzie, a kompletnie nikt nie zadbał o zbudowanie ich relacji. Potraktowano ją tutaj okrutnie skrótowo, ale nie wiadomo dokładnie w takim razie na co postawiono nacisk. Co by to nie było, na ekran niestety nie trafiło.

To kolejne momenty siłowe w tym opowiadaniu. Kulejący kompletnie portret zmieszany z kinem gatunkowym jest tak niezdarny, że konsekwencją i największym skutkiem ubocznym jest brak zespawania emocji i nastrojów widza z bohaterem. To, że prawie o nim nic nie wiemy nie dodaje pikanterii jego postaci. Przedostawanie się kuriera z miejsca na miejsce nie niesie ze sobą żadnej dramaturgii. Mamy wrażenie, że dotarł gdzieś, tylko po to, żeby głośno i wyraźnie podać datę wybuchu Powstania Warszawskiego. Dla wycieczek klasowych z nauczycielami jako urozmaicenie lekcji historii, które swoją drogą muszą być w takim razie bardzo nudne.

Kurier jest boleśnie konwencjonalny, poprawny, bez tez. Na dodatek paradoksalnie o postaci, tak ryzykującej opowiada bez kropelki adrenaliny. Film zrobiony na sztywno, bez tętna. Listonosz zawsze dzwoni dwa razy. A Kurier? Nieważne, bo temu niespecjalnie warto otwierać.

Ocena: 3/10

Zostań naszym królem wirtualnego pióra.
Dołacz do redakcji FDB

Komentarze 2

AleksandraKK

Moim zdaniem to ciekawa polska propozycja filmowa, w filamch historycznych jestesmy mocni. Bardzo dobrze dobrani aktorzy, udana charakteryzacja i stroje z epoki.

Olaf89

“A może to hybryda i jednoznacznie umiejscowienie nie odda jakości tej historii? Nie odda, ponieważ nie ma jej zbyt wiele. " – Pomijając styl… jakość może być niska, ale nie może jej być mało.
"Ciężka ręka autora doprowadza tę produkcję do emocjonalnie nieangażującej, o niskiej temperaturze, przezroczystej." – O co chodzi? Ręka autora doprowadza produkcję o niskiej temperaturze… do przezroczystej…
"życiorys Jana Nowak-Jeziorańskiego" – To są dwa nazwiska (właściwie pseudonimy), dlatego odmieniamy oba.
"Bohaterem naszej historii jest cichy bohater narodowy Jan Nowak-Jeziorański, kurier." – Bohaterem jest bohater. I mimo, że narodowy to cichy…
" dane determinujące wydarzenia w Polsce i losy II Wojny Światowej" – Dane nie determinują wydarzeń, a co najwyżej opisują ich charakter, skalę itp. "II wojna światowa" – pisze się z małych liter.
Nie idę dalej…

Proszę czekać…