Redaktor na FDB.pl oraz innych portalach filmowych. Pisze, czyta, ogląda i śpi. Przyłapany, gdy w urzędzie w rubryczce "imię ojca" próbował wpisać Petera Greenawaya.

RECENZJA: After 0

After jest reklamowany przez polskiego dystrybutora jako swoista odpowiedź na trylogię 50-ciu twarzy Greya. Bzdura. Zamiast płomiennego romansu w kajdankach widz otrzyma tutaj klasyczną teen dramę o miłości w czasach college’u. Seans mija szybko, bez grama refleksji – nawet Kupidynek od niechcenia i trochę na oślep wysyła swoje strzały.

Monolith Films nieprzypadkowo zdecydowało się dystrybuować Hellboya i After tydzień przed Świętami Wielkanocnymi. To okres, kiedy mało osób chodzi do kina. Zamiast wydawać pieniądze na bilety, społeczeństwo kupuje w tym czasie prezenty oraz ozdoby ze wzorem zajączków, kurczaczków albo pisanek. Nic zatem dziwnego, że 12 kwietnia 2019 roku na ekrany multipleksów trafił kinematograficzny szrot, przyciągający niewielką uwagę widzów i mający małe szanse w rodzimym box office. Hellboy został pożarty przez światową krytykę, okazując się artystyczną klapą w niemal każdym kontekście oraz podjętym wątku. After radzi sobie niewiele lepiej. Jest wtórny i przewidywalny, ale przynajmniej nie znęca się na niewinnym widzu.

Konwencja filmu to klasyczny romans dla nastolatków, którego liczba ogranych schematów i powtarzalnych motywów zbliża się do rekordowego wyniku. Tessa Young (Josephine Langford) jest szarą myszką z prowincji w typie old-fashioned, która rozpoczyna naukę w college’u. Każdy wykładowca przypomina tutaj mentalne wcielenie Robina Williamsa ze Stowarzyszenia Umarłych Poetów. Grzecznej dziewczynie trudno jest się zaaklimatyzować w nowym otoczeniu, zwłaszcza że jej współlokatorka nie należy do szczególnie spokojnych osób. Wkrótce Tessa poznaje Hardina Scotta (w tej roli fatalny Hero Fiennes Tiffin) – chłopaka z niesłychanie kamienną twarzą, który wywróci jej życie do góry nogami.

Prócz jawnych motywów romansu dla nastolatków, After bazuje na traumach i demonach okresu dorastania – pojawia się motyw braku akceptacji ze strony rówieśników oraz dysfunkcyjne relacje z zaborczą matką. Widowisko nie jest jednak w stanie ukazać wszystkich tych kontekstów w pełnym spektrum. Co najwyżej wspomina o nich na marginesie, zarysowując kontekst, ale nie pogłębiając problemu. Jedynie pod koniec seansu After pojawia się nieoczekiwany zwrot akcji, jakby scenarzystka Susan McMartin nagle zainspirowała się fabułą 13 powodów Netfliksa.

Twórcy odhaczają niemal wszystkie klisze kina romantycznego: jest molo oraz jezioro pośród dzikich lasów, są róże, długie wymiany spojrzeń w zwolnionym tempie oraz rozbudowane choreografie namiętnych pocałunków. Nawet ulewny deszcz pada z nieba na zawołanie, kiedy tylko jedna ze stron pokłóci się z drugą. Na szczęście twórcy nie obciążają podjętej fabuły zbędnym patosem. Pomimo dojmującej prostoty – czy wręcz: naiwności – historię ogląda się nad wyraz szybko. Nieco ponad półtoragodzinny seans mija jak z bicza strzelił. Tylko bicza tutaj nie ma, i chyba tym najbardziej mogą poczuć się rozczarowani widzowie zachęceni kampanią marketingową filmu…

“Godny następca 50 twarzy Greya” grzmi hasło reklamowe na plakacie After. Nic bardziej mylnego, chociaż nawet afisze przypominają te z trylogii delikatnego BDSM na dużym ekranie. Poza tym nie zgadza się wiek bohaterów, ich pozycja klasowa, ani nawet ukazana przestrzeń. Co jednak tyczy się clue serii na podstawie popularnych książek… Widzowie spragnieni śmiałych scen erotycznych dostaną w After co najwyżej przyjemny – nieco konserwatywny – poradnik “pierwszego razu” z dziewczyną (którego wciąż brakuje w polskim systemie edukacji seksualnej). Oczywiście, trylogia Greya również nie obfitowała w szczególnie pikantne motywy – cenzura starła rumieńce z policzków widzów, zaś główna bohaterka najczęściej umilała jedynie miękkość pościeli tytułowego playboya. After posiada kategorię wiekową PG-13 – powinno dać wam to wiele do myślenia na temat romantycznej dojrzałości prezentowanego obrazu.

W ogólnym rozrachunku After pozwoli wam bardziej skupić się na partnerze lub partnerce, z którą wybierzecie się do kina. Film będziecie mogli oglądać z doskoku, gdzieś pomiędzy ustami a brzegiem pop-cornu. Nie pogubicie się w fabule.

Moja ocena: 3/10

Zostań naszym królem wirtualnego pióra.
Dołacz do redakcji FDB

Komentarze 0

Skomentuj jako pierwszy.

Proszę czekać…