Piszę, bo wszystko inne mniej lubię. Piszę w przerwach od fantazjowania o upiciu się z Billem Murrayem... albo odwrotnie.

RECENZJA: Petra 0

Niewiedza jest gorsza od wszystkiego – pada takie zdanie w filmie Petra. Czyżby? W tym niepozornym przy pierwszym spotkaniu obrazku rzeczywistość zweryfikuje, czy ktokolwiek realizujący powyższe zdanie w praktyce będzie w życiu prawdziwie szczęśliwy. Wiedza jest niebezpiecznym narzędziem, ale też sięgnięcie po prawdę i życie w niej jest w pewnych okolicznościach wielkim wyzwaniem. Skromny i nieekstatyczny melodramat mutujący się w grecką tragedię, ale dalej w tym samym niebezpiecznie spokojnym i obyczajowym nastroju.

Petra po śmierci matki wyrusza na poszukiwania swojego biologicznego ojca. Chce odnaleźć odpowiedź na jedno pytanie, nie mając świadomości jaką puszkę Pandory otworzy. Dociera do mężczyzny imieniem Jaume, który jest bezwzględnym i chłodnym w obejściu, znanym i utalentowanym artystą, który zachowuje się, jakby miał monopol na prawdę. Jego despotyczna osobowość zostawia piętno na każdym z jego rodziny. Żona Marisa wycofana, świadoma wszystkich grzechów męża, sama również nie jest pretendentką do bycia czyimkolwiek autorytetem. Syn Lucas nigdy niedoceniony przez ojca, w cieniu jego popularności próbuje funkcjonować na własnych zasadach. Wszyscy czują się zdominowani również w kontekście twórczości artystycznej i nawet nie dlatego, że mają kompleks, ale z powodu bezlitosnej krytyki Jaume. Petra zostanie w tym miejscu i z tymi ludźmi na o wiele dłużej, niż planowała.

To film opowiadający o toksynach rodzinnych, które są zaraźliwe i potrafią doprowadzić do prawdziwych katastrof. Ten psychologiczny traktat o wzajemnych zależnościach opowiedziany w nastroju slow cinema świetnie wyskakuje zza rogu z kolejną refleksją o konsekwencjach. W pewnym momencie wiemy, że niczego nie możemy być pewni. Na poziomie emocji jest to niemalże thriller badający granice ludzkiej cierpliwości.

Czujemy jakby ktoś nas szorował pumeksem, kiedy mam do czynienia z tą klaustrofobiczną atmosferą życia z kilkoma postaciami, gdzie pokazane są poranione dusze, zwichnięte wnętrza przez konflikt ojca z synem, kompletną surowicę w relacjach oraz mylenie nieczułej bezpośredniości z prawdomównością. Petra wraz z Lucasem walczą o normalność, jednak wśród ludzi, którzy ich otaczają jest nią amoralność. Ten film nie daje wytchnienia mimo niespiesznej narracji, gdyż ciężar świata, w którym się znaleźliśmy jest porażający, a nadzieja umarła jako pierwsza. To jest trzęsienie ziemi na poziomie kontaktów międzyludzkich, ale film prowadzony i napisany tak, że niby to tylko drgnięcia. Nieludzkie zachowania, tak ludzko opowiedziane.

Ocena: 7,5/10

Zostań naszym królem wirtualnego pióra.
Dołacz do redakcji FDB

Komentarze 2

Olaf89

Niewiedza w posługiwaniu się językiem polskim jest na pewno gorsza od wszystkiego, skoro – jak pisze autorka – wszystko inne się mniej lubi. To bardzo przykre, ponieważ pani Bernadetta z pewnością posiada jakieś talenty, z których mogłaby czerpać satysfakcję, a które jednocześnie nie przynosiły by jej trwałych skaz na wizerunku.

ZSGifMan Olaf89

@Olaf89 Jakieś konkretne zarzuty i ich przykłady w tekście, czy tak po protu nie lubisz czytać co owa autorka pisze?                                         

Proszę czekać…