filmoznawczyni, miłośniczka kina, hedonistka!

RECENZJA KSIĄŻKI: "PS. Kocham Cię na zawsze" 0

W 2007 roku na księgarniane półki trafiła powieść Cecelii Ahern pt. "PS. Kocham Cię", która szybko stała się ogromnym hitem, zdobywającym serca czytelników na całym świecie. Książka w niedługim czasie zyskała miano bestsellera, który sprzedał się w ilości 25 milionów egzemplarzy, a także doczekała się swojej ekranizacji o tym samym tytule, w której wystąpili Hilary Swank i Gerard Butler. Film, choć niespecjalnie udany i adekwatny do mocy, która drzemała w powieści, zapewnił jej jeszcze większą popularność. Po 15 latach autorka wraca do nas z jej kontynuacją, która jeszcze raz pozwoli nam zreflektować się nad ideą prawdziwej miłości i godzenia się ze śmiercią najbliższych, czyli problemami i rozterkami, dotykającymi każdego człowieka w bardzo osobisty, czasem wręcz intymny sposób.

"PS. Kocham Cię na zawsze" zabierze nas z powrotem do pięknej Irlandii, zmagającej się z wieloma zmianami obyczajowymi, aby ponownie spotkać się ze znaną z pierwowzoru bohaterką, Holly Kennedy, która 7 lat po śmierci swojego męża Gerry’ego wydaje się stopniowo wychodzić na prostą. Bagaż bolesnych doświadczeń stał się motorem napędowym wielu zmian, jakie zaszły w jej zabliźnionej psychice. Kobieta odnalazła stabilną pracę i związała się z nowym partnerem, Gabrielem, z którym postanawia zacząć nowy rozdział. Jej świat ponownie wywróci się do góry nogami, kiedy jej siostra Ciara zaproponuje jej udział w podcaście, w którym opowie o swojej historii, związanej z listami, jakie pozostawił po sobie jej zmarły mąż. Jej opowieść stanie się inspiracją dla osób nieuleczalnie chorych, którzy zgromadzą się wokół założonego przez jedną z słuchaczek klubu "PS. Kocham Cię". Ich celem będzie pozostawienie po sobie wiadomości dla bliskich, a o potrzebne wsparcie i cenne rady zwrócą się do samej Holly. Bohaterka będzie musiała ponownie zmierzyć się z uśpionymi przez lata traumami i podjąć niekiedy wątpliwe moralnie decyzje.

Pomimo, że do powieści podchodziłam z pewną dozą dystansu, szybko zachęciła mnie do siebie swoim ciepłem, przystępnym dla każdego językiem i pomimo bardzo trudnej i bolesnej tematyki, również lekkim, niewymuszonym poczuciem humoru. Brak tu wzniosłości i jednowymiarowości, a fabuła choć czasem dość przewidywalna, zachwyca trzeźwym spojrzeniem na świat i wizją znajomych ludzkich wątpliwości i poczucia zagubienia, jakie towarzyszy nam w trudnych i kluczowym momentach naszego życia. Zaskakująco dużo tu trafności i dosadności, ukrytej w zapisanych na kartkach myślach bohaterki, które bynajmniej nie stawiają jej w jednolitym świetle. Autorka pozwala jej błądzić, nieśpiesznie szukać odpowiedzi, a także wychodzić ze strefy komfortu, aby zaraz do niej wrócić, dzięki czemu tworzy wyczuwalny przez czytelnika autentyzm oraz portret człowieka z krwi i kości, z którym łatwo się utożsamić. To opowieść pisana z głębi serca, trafiająca wprost do głębi serca czytelników, którzy mocno i intensywnie przeżyją jej treść, zapadającą w pamięć na długo.

Jako odbiorcy "PS. Kocham Cię na zawsze" ponownie staniemy się podglądaczami osobistej odysei Holly, która odbywa się w jej głowie, ale i rewolucji, mającej miejsce w jej życiu. Dzięki wyważonemu psychologizmowi dostrzeżemy prawdziwe, namacalne oblicze miłości, która zostaje nam przedstawiona tu z wielu perspektyw- jako miłość, która koi, motywuje codzienne działania, ale i boli, czy odbija się głuchym echem. Przede wszystkim jednak chodzi tu o miłość, która chce być przekazywana dalej i ma do spełnienia jakąś misję, dzięki której być może zostawimy po sobie niezmywalny ślad w pamięci drugiego człowieka- miłość jako testament. Lektura książki na odpowiednim etapie życia może zadziałać nawet jako zalążek osobistej terapii, rzucającej światło na proces odzyskiwania wewnętrznego spokoju ducha i otwierającej przestrzeń dla całej gamy odczuć i emocji, dając im swobodne ujście. To pełen wzruszeń słodko-gorzki traktat o istocie miłości i jej wielu twarzach, idealny na trzy jesienne wieczory!

Moja ocena: 7/10

Zostań naszym królem wirtualnego pióra.
Dołacz do redakcji FDB

Komentarze 0

Skomentuj jako pierwszy.

Proszę czekać…